• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Miesięczne archiwum: Luty 2019

  • -

Cabajewska: myślę, że każdy się modlił, aby z nami nie zagrać

Sezon pierwszej ligi toczy się bardzo szybko. Tylko pięć miesięcy trwała runda zasadnicza. Teraz czas na fazę play-off. Wisła w sobotę i niedzielę rozpocznie walkę o awans do półfinału. Rywalem będzie ekipa 7R Solna Wieliczka.  

W sobotę bez trudu Wisła pokonała Karpaty. To był siatkarski spacerek? 

Ewa Cabajewska: Wyszłyśmy w innym składzie niż zwykle. Od początku zagrała Agnieszka Banasiuk, Jowita Jaroszewicz była na ataku, a Ania Gawęcka na przyjęciu. Myśleliśmy, że zespołowi z Krosna będzie bardziej zależało. Nastawiałyśmy się na wymagające starcie i nie chciałyśmy zlekceważyć przeciwnika. Wydaje mi się, że akurat w tym meczu naprawdę nasza dobra postawa i realizowanie założeń sprawiło, że wynik był taki, jaki był. Dziewczyny z Krosna nie mogły pograć, bo dobrze funkcjonowała u nas zagrywka. Przez nią też łatwiej było blokować. Fajnie wyglądała zależność blok-obrona. W drugim secie może wynik 25:23 wskazuje, że była wyrównana walka, ale miałyśmy wszystko pod kontrolą. Nic nie mogło się wydarzyć. Byłyśmy silniejszym zespołem i to mimo roszad kadrowych. 

 
Zmiany były zamierzone? 

Tak. Zrobiłam to między innymi po to, aby pozostałe, częściej grające dziewczyny trochę odpoczęły.  Wiedzieliśmy, że ten mecz był dla nas o tzw. pietruszkę. Nic nie zmieniał w naszej sytuacji w tabeli. Spotkanie wyglądało trochę jak sparing. Atmosfera była podobna do meczu towarzyskiego. Mniej było emocji, ale my naprawdę graliśmy bardzo ładnie. Cieszą małe kroczki. Ala Markiewicz super broniła trudne piłki. Nie ma co ujmować rywalkom, ale były po prostu słabsze. Teraz zacznie się realny sprawdzian. 

No właśnie. Jakie nastroje przez meczami z 7R Solna. Lepiej dla Wisły jest to, że gra z wieliczankami, a nie z poznaniankami? 

Zupełnie na to nie patrzę. Takie kalkulacje nie są dobre. Ostatnio jak byliśmy w Wieliczce i wygraliśmy, to mówiono, że rywalki były w dołku. Trudno. To my teraz mamy przewagę psychologiczną, jeśli można tak to nazwać. Zwyciężyłyśmy tam na trudnym terenie. Oczywiście, tamte spotkania w ogóle się nie liczą. Zaczynamy od zera. Przygotowujemy się do tych meczów i o nich myślimy. A jak wyjdzie, to boisko zweryfikuje. 

Przez ostatnie dni udało się trochę poprawić sytuację zdrowotną? 

Dziewczyny trochę odpoczęły, ale to nie do końca tak jest, że mniej pracowały. Nie było meczu, a dostały mocną dawkę treningów w zeszłym tygodniu. Teraz się zbierają. Mamy kontuzje, ale kto ich nie ma? Taki jest sport, zwłaszcza w końcówce sezonu to się uwidacznia. Takie rzeczy się zdarzają. Będziemy radzić na tyle, ile możemy. Ta drużyna jest bardzo równa. Niektóre zawodniczki wprawdzie nie mają zmienniczek, ale inne prezentują porównywalny poziom i można rotować składem. Dziewczyny wymieniają się na pozycjach. Gramy tak, jak zdrowie pozwala.  

Celem na mecze wyjazdowe w Wieliczce jest jedna wygrana czy może dwie? 

Nic nie zakładamy. Skupiamy się na najbliższym spotkaniu, ale wiadomo, że chcielibyśmy wrócić stamtąd chociażby z jednym zwycięstwem. Zaczniemy w sobotę i zobaczymy, co nam przeciwnik zaproponuje. Na razie przygotowujemy się spokojnie. Wiemy, że mecz meczowi nierówny i nie można nic zakładać. 

Kto się bardziej ucieszył z takiej pary. Wisła czy 7R Solna?  

Nam było zupełnie obojętnie, a podejrzewam, że każdy się modlił, żeby na nas nie trafić. To nas się rywalki obawiają. Jesteśmy niewygodnym przeciwnikiem dla większości. Nikt przecież na początku sezonu nie zakładał, że będziemy po rundzie zasadniczej na siódmym miejscu. Na chwilę obecną ta pozycja dla nas nic nie znaczy. W ostatnich spotkaniach pokazujemy, że nawet grając na 80 procent możliwości, możemy wygrywać. Liczę i wierzę, że teraz zawodniczki dadzą z siebie 115 procent. Moje podopieczne nie raz udowodniły, że mają duży potencjał. Przecież były takie spotkania, że wszyscy widzieli, jak potrafią grać. Mówię o starciach z ŁKS Łódź, MKS Dąbrowa Górnicza czy Eneą Poznań i o wspomnianej potyczce w Wieliczce. To były występy, w których dziewczyny prezentowały bardzo dobrą siatkówkę. Fajnie, że w ostatnim czasie nie schodziły poniżej pewnego poziomu.  

Wisła do weekendowych meczów będzie się przygotowywała normalnym cyklem. Drużyna mocno pracuje nad obroną i blokiem. Nie będzie zajęć siłowych. We współpracującej z klubem klinice SportOpedic siatkarki skupiają się nad uzyskaniem odpowiedniej mocy.  


  • -

Łatwa wygrana na zakończenie sezonu zasadniczego

Nieco ponad godzinę potrzebowały zawodniczki Wisły, aby w sobotę w 26. kolejce pokonać Karpaty Krosno. Nasza drużyna wygrała 3:0 (25:17, 25:23, 25:13). Bemowskie Syreny tym razem musiały skorzystać z hali przy Redutowej. Teraz czas na zmagania w play-off. Rywalem w pierwszej rundzie będzie 7R Solna Wieliczka.

Jesienią Wisła wygrała w Krośnie 3:1. W ostatnim secie nasze zawodniczki pozwoliły rywalkom zdobyć tylko dziewięć punktów. Teraz było blisko powtórki.

Warszawianki przystąpiły do spotkania po kilkudniowej, dodatkowej przerwie. Spowodowano była ona tym, że nie pojechały na mecz wyjazdowy w Gliwicach w poprzedni weekend. Przyczyną była awaria klubowego autokaru.

W sobotę Wisła zagrała przed własną publicznościa, ale w hali przy Redutowej. “Domowy” obiekt, a więc OSiR Bemowo na ten dzień był zarezerwowany od dawna na imprezę komercyjną. Zmiana miejsca nie przeszkodziła warszawiankom w pokazaniu niezłej siatkówki.

Jedynie w drugim secie rywalki z Krosna nawiązały walkę. Wtedy w końcówce doprowadziły do remisu 23:23. Dwie kolejne akcje na naszą korzyść rozstrzygnęły Jowita Jaroszewicz i Agnieszka Banasiak, która drugi raz w sezonie zaprezentowała się w wyjściowej szóstce.

Dwie pozostałe partie nie miały historii. Wisła spokojnie budowała przewagę i pewnie zwyciężała.

Ten mecz nie miał żadnego znaczenia dla układu tabeli. Stołeczna ekipa zakończyła sezon regularny na siódmym miejscu. W pierwszej rundzie play-off rywalem będzie 7R Solna Wieliczka. Dwa spotkania najpierw na wyjeździe. Odbędą się one 2 i 3 marca.

Potem, 9 marca starcie w Warszawie. Być może także konieczny będzie mecz dzień później.


  • -

Po zwycięstwo na zakończenie sezonu zasadniczego

Wyjątkowo w hali przy Redutowej 37 zagrają w sobotę siatkarki Wisły Warszawa. Nasz “domowy” obiekt, a więc OSiR Bemowo tego dnia jest zajęty. Drużyna prowadzona przez Ewę Cabajewską podejmie Karpaty Krosno. Zespół ten trenowany jest przez Dominika Stanisławczyka, a wię cbyłego szkoleniowca Bemowskich Syren. Początek spotkania o godz. 18.

To będzie necz już ostatnie, 26. kolejki pierwszej ligi. Sezon zasadniczy jest napięty, ale rozłożony na zaledwie niespełna pięć miesięcy. To sprawia, że zespoły, zwłaszcza te występujące jeszcze w rozgrywkach pucharowych, są przemęczone.

Wisła przystąpi do spotkania po kilku dodatkowych dniach na spokojny trening i odpoczynek. W poprzedni weekend z powodu awarii autokaru nasza ekipa nie dojechała na spotkanie wyjazdowe w Gliwicach. Zgodnie z regulaminem, Wydział Rozgrywek Polskiego Związku Piłki Siatkowej ukarał nasz klub walkowerem i grzywną finansową w wysokości pięciu tysięcy złotych.

W pierwszej rundzie, dokładnie 5 grudnia Wisła w Krośnie wygrała 3:1. Popisem zespołu prowadzonego wtedy przez Mikołaja Mariaskina był czwarty set wygrany przez warszawianki 25:9.

Karpaty nie mają już szans na fazę play-off. Drużynę prawdopodobnie czeka walka o utrzymanie.

Początek meczu przy Redutowej 37 o godz. 18. Wstęp wolny.


  • -

Oświadczenie prezesa zarządu Wisły Warszawa S.A.

Nasza drużyna w sobotę nie pojechała na mecz przedostatniej kolejce sezonu regularnego do Gliwic. Powody były dwa: awaria autokaru oraz wyeksploatowanie fizyczne zespołu. – Chcemy przeprosić kibiców, którzy udali się na Górny Śląsk. Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy pojedziemy – tłumaczy prezes Wisły Grzegorz Kulikowski.

– Mamy awarię klubowego autokaru. Liczyliśmy, że w sobotę rano odbierzemy go z serwisu mercedesa i pojedziemy na mecz. Uszkodzenie okazało się jednak zbyt poważne. Nie byliśmy już w stanie zorganizować nowego pojazdu. Tę sytuację można było jeszcze rozwiązać, jadąc do Gliwic własnymi samochodami, ale w ostatniej chwili zadecydowałem, że zostaniemy w Warszawie – wyjaśnia prezes.

– Myślałem w tym momencie o zdrowiu zawodniczek. W zespole pojawiły się urazy, a nasza kadra nie jest za szeroka. Tak naprawdę ostatnią możliwość normalnego trenowania mieliśmy w listopadzie. Kontuzje to efekt braku odpowiedniej liczby zajęć, np. na siłowni. My chcemy sezon dokończyć w zdrowiu.

– Problemem jest także bardzo duża liczba meczów. Występowaliśmy też w Pucharze Polski i nie odpuszczaliśmy spotkań. Praktycznie cały sezon gramy systemem środa-sobota. Nie rozumiem, czemu sezon regularny trwa tylko pięć miesięcy. Pojawiło się w naszym przypadku ostatnio również dużo starć pięciosetowych. Zespół jest maksymalnie wyeksploatowany. Mamy kłopoty z kontuzjami Alicji Markiewicz, Żanety Baran, Eweliny Mikołajewskiej, a Anna Gawęcka wraca po urazie kolana. Nie chciałem ich dodatkowo narażać – dodaje.

Nasz klub nie mógł już prosić o zmianę terminu spotkania, bo w przedostatniej i ostatniej kolejce sezonu regularnego to jest niemożliwe.

– Dlatego też w sobotę rano nie pisaliśmy w tej sprawie do związku. Wcześniej dwukrotnie w tym sezonie mieliśmy problemy z urazami zawodniczek i przekładaliśmy mecze. Chodzi mi o spotkania z MKS Dąbrowa Górnicza i Energetykiem Poznań. Sami także w tym sezonie otrzymywaliśmy prośby o przełożenie. Zgodziliśmy się oczywiście na zmianę terminów kilkukrotnie, m.in. pomogliśmy w ten sposób ekipie ze Szczyrku czy Dąbrowy Górniczej.

Do Gliwic pojechało kilku kibiców naszego zespołu.

– Chcemy ich bardzo przeprosić. Nie było wcześniejszej dla nich informacji, bo do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy wyjedziemy na spotkanie. W ramach rekompensaty będziemy chcieli ich zabrać autokarem klubowym na któryś z meczów wyjazdowych – zapewnia Grzegorz Kulikowski.


  • -

Niesamowita historia w stolicy. Rywalki zdobyły cztery punkty w secie

Zaledwie 37 punktów w trzech odsłonach środowego spotkania w Warszawie zdobyły zawodniczki z Torunia. Takiego meczu jeszcze w naszej hali nie było. Wisła pokonała w 68 minut Budowlanych 3:0 (25:17, 25:4, 25:16). W drugiej partii doszło do niewiarygodnej sytuacji. Rywalki zdobyły zaledwie dwa punkty po własnych akcjach. To było zaległe starcie w ramach 17. kolejki pierwszej ligi. MVP została Elena Nowgorodczenko.

To, co stało się w drugim secie było niesamowite. Wisła, która rywalizuje piąty sezon jeszcze nigdy nie zwyciężyła w partii do czterech. W tej części torunianki same zdobyły tylko dwa punkty. Dwa pozostałe nasza ekipa straciła po własnych błędach w polu serwisowym.

Ale zacznijmy od początku.

Jesienią w Toruniu obie ekipy walczyły na dystansie pięciu setów. Wisła wygrała wtedy 3:2. Emocji było, co nie miara. Teraz kibice liczyli na równie ciekawy mecz.

Goście przyjechali do stolicy po trzech zwycięstwach z rzędu i wydawało się, że mogą nawiązać walkę. Nic z tego. Od początku widać było dużą różnicę w poziomie zespołów. Bemowskie Syreny grały zdecydowanie pewniej i lepiej niż cztery dni temu w starciu z Jokerem.

Tak naprawdę przeciwniczki nie miały nic do powiedzenia. Torunianki ogromne problemy miały z przyjęciem zagrywki. O ile, w pierwszej partii wielkiej tragedii nie było, to w drugiej już tak.

Wisła po serwisach Eleny Nowgorodczenko gospodynie prowadziły 10:0. Tak, 10:0! Potem było 15:1. Przerwy na żądanie trenera Mirosława Zawieracza nic nie pomogły. Przy stanie 24:4 warszawianki miały 20! piłek setowych. Niesamowite. Udało się wykorzystać już pierwszą z nich. Ta partia trwała zaledwie 17 minut.

Budowlane zdecydowanie lepiej zaczęły trzecią odsłonę, ale niezły wynik trzymały tylko do stanu 10:9 dla naszej drużyny. Potem w jednym ustawieniu przy serwisie Katarzyny Marcyniuk straciły prawie dziesięć punktów. Wszystko było zatem rozstrzygnięte.

Spotkanie trwało tylko 68 minut i było najszybszym w sezonie.

Teraz czas na sobotni mecz w Gliwicach. Potem jeszcze spotkanie w hali przy Redutowej z Karpatami Krosno 23 lutego. To będzie ostatnia, 26. kolejka fazy zasadniczej. W marcu czas na play-offy.

Wisła Warszawa – Budowlani Toruń 3:0 (25:17, 25:4, 25:16)

Wisła: Baran (13), Marcyniuk (9), Lewandowska (9), Mikołajewska (5), Połeć (5), Nowgorodczenko (5), Markiewicz (libero) oraz Jaroszewicz (4), Banasiak (2), Gawęcka (2) Budowlani: Bolimowska (3), Bednarek (7), Sokolińska (1), Śmieszek (1), Dąbrowska (5), Minicz (8), Łukasiewicz (libero) oraz Stachowicz, Rafałko (3

Więcej wkrótce


🏐 NAJBLIŻSZY MECZ W STOLICY

🏐I LIGA

niedziela, 25 marca 2019 roku, godz. 17
Wisła - Grupa Azoty Tarnów, Hala OSiR Bemowo,
wstęp wolny

🏐TABELA PIERWSZEJ LIGI

1 MKS Dąbrowa 26 64 70:27 2308:1994
2 7R Solna 26 59 65:31 2218:1992
3 Azoty Tarnów 26 56 66:34 2299:2061
4 Energetyk 26 54 64:38 2348:2135
5 Joker Mekro 26 52 60:38 2264:2070
6 AZS Uni 26 51 64:42 2349:2190
7 Wisła Warszawa 26 46 58:43 2169:2072
8 KŚ AZS Gliwice 26 32 44:53 2038:2121
9 SMS PZPS 26 30 42:56 2031:2171
10 Budowlani 26 30 41:60 2092:2239
11 Karpaty Krosno 26 28 42:61 2186:2270
12 Mazovia 26 25 41:65 2275:2423
13 UKS Szóstka 26 14 25:69 1905:2194
14 WTS Włocławek 26 5 10:75 1522:2072

Archiwa

GALERIA

Wisła – UKS Szóstka 15.12.2018 r.

Najnowsze komentarze

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook