• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Miesięczne archiwum: Marzec 2019

  • -

Tym razem się nie udało. Remis w finale pierwszej ligi

Dwa zupełnie różne mecze w ciągu nieco ponad 20 godzin rozegrały siatkarki Wisły w finale pierwszej ligi. W sobotę Bemowskie Syreny pokonały w Świeciu Jokera Mekro Energoremont 3:1. Dzień później zaprezentowały się zupełnie inaczej i przegrały w 75 minut 0:3 (15:25, 15:25, 22:25). W rywalizacji o mistrzostwo zaplecza LSK jest zatem remis 1:1. Teraz czas na dwa spotkania w Warszawie.

Po sobotnim zwycięstwie 3:1, nasze zawodniczki do drugiego starcia o mistrzostwo podeszły ze spokojną głową, ale chyba takiego przebiegu wydarzeń na parkiecie się nie spodziewały.

O pierwszej i drugiej partii niedzielnego meczu najlepiej napisać jak najmniej. Naszym zawodniczkom brakowało chyba nieco skupienia, a miejscowe grały o wiele lepiej niż poprzedniego dnia. W 19 minut Jokerki wygrały 25:15. O tym secie trzeba było jak najszybciej zapomnieć.

Początek następnego był obiecujący. Wisła wygrywała 3:1. Potem jednak miejscowe rozkręcały się z każdą kolejną akcją. Po pięciu minutach było już 9:5 dla świecianek. Potem 11:7, a po pewnym czasie już 17:8.

To nie był dzień Bemowskich Syren. Gospodynie znakomicie serwowały, a nasze zawodniczki miały problem z przyjęciem. Bez niego, trudno było rozgrywać Elenie Nowgorodczenko. Szwankowała także skuteczność w ataku. Na dodatek miejscowe praktycznie nie popełniały błędów w pierwszej akcji i na kontrze. Z tak grającymi podopiecznymi Marcina Wójtowicza zwyciężyć się po prostu nie dało. I jeszcze raz mieliśmy wynik 25:15.

Kolejna odsłona była w wykonaniu stołecznych siatkarek o wiele lepsza i długo dawała nadzieję na przedłużenie rywalizacji. Zdecydowanie mniej było błędów własnych i trwała wyrównana walka. Po ataku Mikołajewskiej z szóstej strefy był remis 15:15. Potem po asie Marcyniuk 19:19. Warszawianki grały niezwykle ambitnie (21:20). Niestety za chwilę po ataku Fojucik na kontrze Joker wygrywał 22:21. Dwa kolejne błędy sprawiły, że świecianki miały dwie piłki meczowe (24:22). Wykorzystały pierwszą.

To był piąty występ Wisły w ciągu zaledwie ośmiu dni. Widać było, że naszym siatkarkom brakuje dynamiki. Teraz czas na kilka dni odpoczynku i dwa spotkania w Warszawie, 6 i 7 kwietnia.

Walka toczy się do trzech zwycięstw.

Korespondencja ze Świecia


  • -

Świetny start finału. Wisła nie dała szans Jokerowi

Bemowskie Syreny jeszcze nigdy nie przegrały w Świeciu i ta niesamowita seria została podtrzymana w znakomitym stylu w sobotę. Wisła w pierwszym spotkaniu finału pierwszej ligi pokonała Jokera Mekro Energoremont 3:1 (25:23, 22:25, 25:23, 25:17). Nasza drużyna pokazała ponownie niesamowitą waleczność i poświęcenie. W niedzielę drugie starcie. Początek o godz. 17 – korespondencja ze Świecia.

Dla Wisły to było czwarte spotkanie w ciągu zaledwie siedmiu dni. W ostatnich dniach “wolne” były tylko wtorek, czwartek i piątek. Dwa z tych dni przeznaczone były jednak na dojazdy, najpierw do Tarnowa, a teraz do Świecia. Mimo zmęczenia, warszawianki pokazały klasę.

Od początku widać było, kto kontroluje wydarzenia na parkiecie. Nasza drużyna prowadziła 16:12, by wprawdzie po kilku minutach przegrywać chwilowo 18:19. Końcówka znów była jednak dobra. Na zagrywce znakomicie pokazała się Agnieszka Banasiak. Wisła miała cztery piłki setowe (24:20). Stołeczne wykorzystały ostatnią szansę. Zrobiła to Katarzyna Marcyniuk atakiem z lewego skrzydła.

W drugim nieco lepiej grały miejscowe. Wisła przegrywała 12:16, ale po trzech punktach z rzędu znów złapała kontakt. Końcówka była jednak lepsza dla miejscowych. Po ataku Pauliny Majkowskiej miejscowe miały trzy okazje, aby wygrać drugą partię (24:21). Wykorzystały drugą. To nie popsuło planu taktycznego stworzonego na to widowisko przez nasz sztab trenerski.

Kolejny set rozpoczął się od pewnego prowadzenia Wisły 7:4. Gospodynie odrobiły część strat, ale potem sprawy w swoje ręce wzięła Żaneta Baran (14:11). Potem trwała wyrówna walka. Niezwykle ważne akcje skończyły Baran i Mikołajewska (23:21). Za chwilę po kolejnym ataku Baran Bemowskie Syreny miały pierwszą piłkę setową (24:22). Udało się przy drugiej szansie po niezwykle długiej akcji. Punkt zdobyła Połeć. W tej odsłonie nasze siatkarki popełniły aż sześć błędów w polu serwisowym, ale na szczęście nie miało to znaczenia.

W czwartym secie odblokowała się Marcyniuk i nasza ekipa prowadziła 7:3. Potem po serwisach Lewandowskiej Wisła wygrywała już 11:5. Do końca nic już się nie zmieniło. Po akcji dobrze serwującej również Baran było 16:6. Po kilku kolejnych minutach 21:11. Przyjezdne były niezwykle konsekwentne. W obronie znów pięknie prezentowała się Alicja Marcyniuk. Ważne punkty zdobywała Mikołajewska. Nasze zawodniczki miały wszystko pod kontrolą. Drugą piłkę meczową wykorzystała Połeć (25:17). Środkowa łącznie zdobyła 20 punktów. Najwięcej 24 zanotowała Baran.

W niedzielę o godz. 17 drugie spotkanie w tej parze.

Joker Mekro Energoremont Świecie – Wisła Warszawa 1:3
(23:25, 25:22, 23:25, 17:25)

Joker: Kukulska, Brzoska, Miechowicz, Wenerska, Fojucik, Majkowska, Żurawska (libero) oraz Nowacka, Sieradzka, Ociepa i Dąbrowska
Wisła: Baran, Marcyniuk, Lewandowska, Mikołajewska, Połeć, Nowgorodczenko, Markiewicz (libero) oraz Banasiak


  • -

Cabajewska: w tym momencie drugie miejsce nas nie zadowoli

Wisła startowała do fazy play-off jako siódma drużyna sezonu regularnego. Po środowej wygranej w decydującym spotkaniu półfinału w Tarnowie jest już w najlepszej dwójce. Teraz czas na weekendowe dwa mecze w Świeciu z Jokerem Mekro Energoremontem.

Starcie w Tarnowie miało niesamowity przebieg. W drugim i trzecim secie Bemowskie Syreny odrabiały straty od wyniku 20:24. Ostatecznie wygrały cały mecz 3:0.

– To się chyba nigdy nie zdarzyło i nie będzie już miało miejsca.  Świadczy to o charakterze zespołu i każdej z dziewczyn indywidualnie. To zwycięstwo zostało wyszarpane z tego parkietu. Wiara w sukces była bardzo duża. Zawodniczki świetnie reagowały w obronie. W ważnych momentach idealnie podbijały ataki Joanny Sikorskiej, która dwa dni wcześniej zdobyła tyle punktów. Na dodatek nie było żadnych błędów w końcówkach. Siatkarki były skoncentrowane i zdeterminowane. Widać było, jak mocno chcą, gdy raz piłka wpadła w pole i nikt jej nie odbił. Wtedy były bardzo złe na siebie, ale szybko to przełożyły w pozytywy. To był mecz bajeczka.

– Od dłuższego czasu gramy w takiej konfiguracji, a więc w osiem siatkarek. Wiemy, że jest trudno. Już jest koniec sezonu i gra się teraz o najwyższe cele. Nie ma co kalkulować. Tylko i wyłącznie trzeba liczyć, że zdrowie pozwoli na kolejne spotkania. Mieliśmy w środę problem z Anną Lewandowską, ale to jest właśnie związane z tym dużym wysiłkiem w ostatnich tygodniach – mówi Cabajewska.

Ona zespół objęła w styczniu. Z czasem do sztabu dołączyli Joanna Mirek oraz Dawid Michon.

– To był nasz najlepszy mecz od początku roku. Nadal uważam, że każda z zawodniczek ma jeszcze rezerwy i stać je na lepszą grę. Fajnie, byłoby to zobaczyć. Nie da się przez cały sezon grać na najwyższym poziomie. Mieliśmy słabsze spotkanie ze Świeciem na wyjeździe, ale rywalki bardzo dobrze zagrały. W Warszawie nie zaprezentowaliśmy się dobrze w poniedziałek w czwartym spotkaniu półfinałowym.

– Ja jednak wierzyłam bardzo mocno od samego początku w te dziewczyny i tę drużynę. Na to, co się teraz dzieje składa się wiele rzeczy. Pojawiają się głosy, że to stało się po moim przyjściu, ale to nie tak do końca. Każdy pomógł w tym, jak to teraz wygląda. Na początku trener Hilko, potem Mariaskin. Później ja, Joanna Mirek i Dawid Michor.

Teraz czas na finałowe spotkania z Jokerem. Rywalizacja odbywa się do trzech zwycięstw. W barażach o LSK rywalem będzie zapewne KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, które przegrało pierwsze starcie z Volleyem Wrocław.

– Wszyscy nam mówią, że nie ma szans, abyśmy przegrali finał. Dziewczyny z Tarnowa mówiły już nam, abyśmy pozdrowiły zespół z Ostrowca Świętokrzyskiego. To jest bardzo fajne i budujące. Rywalki nas doceniły. Teraz zaszliśmy tak daleko, że nie ma już co kalkulować. Trzeba wyjść i grać. Drugie miejsce już nas nie zadowoli – dodaje Cabajewska.

O baraże zagrają siódma z piątą drużyną po sezonie zasadniczym.

– Wszyscy są chyba zaskoczeni składem finału. Potwierdziło się, że nie ma co ustalać miejsc przed końcem sezonu. Wszystkie zespoły, które były faworytami, nie dały rady. Mówię o ekipach z Poznania, Opola, Wieliczki czy Dąbrowy Górniczej. Te ekipy wcześniej wymieniały się w czołówce. Tam były mocne składy, a w play-offach nie było co zbierać. To jest właśnie sport, zwłaszcza kobiecy. Jest nieobliczalny. Trzeba po prostu grać do końca i wierzyć w swoje możliwości oraz nie odpuszczać – kończy była siatkarka klubów ekstraklasy.

W sobotę w Świeciu mecz o godz. 18, a w niedzielę o 17.


  • -

NIEWIARYGODNE POGONIE WISŁY. NASZA DRUŻYNA W FINALE

Ten mecz przejdzie do historii naszego klubu. Wisła w decydującym boju pokonała 3:0 (25:23, 26:24, 28:26) w Tarnowie Grupę Azoty PWSZ i awansowała do finału. W drugiej i trzeciej odsłonie Bemowskie Syreny odrabiały straty od wyniku 20:24. Niesaaamowite. Najlepszą zawodniczką spotkania została Alicja Markiewicz. Teraz czas na starcia z Jokerem Mekro Energoremont Świecie.

To było decydujące widowisko w tej parze. Po czterech meczach był remis 2:2. Piąte spotkanie zostało rozegrane zaledwie dwa dni po czwartym, które zakończyło się po ponad dwóch godzinach walki wygraną Grupy Azoty 3:2.

W hali w Tarnowie pojawił się komplet rozentuzjazmowanych kibiców. Byli także fani z Warszawy. Wszyscy liczyli na wspaniałe widowisko i tak właśnie było, choć jego przebieg był niezwykły.

Od pierwszej piłki widać było, że nasze zawodniczki są niesamowicie zmotywowane. Walczyły wspaniale w każdej akcji. Cuda w obronie wyczyniała Markiewicz. Zdecydowanie lepiej niż w poniedziałek funkcjonowało przyjęcie. Świetnie serwis. Premierowa odsłona tak naprawdę była pod kontrolą Wisły od początku do końca. Ostatni punkt zdobyła znakomita Mikołajewska.

Drugi i trzeci set zapiszą się w historii naszego klubu. Tak samo na pewno niezwykle długo będą je pamiętały siatkarki oraz kibice. Ale po kolei.

W drugiej odsłonie wyrównana walka była do końcówki. Potem gospodynie odskoczyły i miały cztery piłki setowe (20:24). Wtedy jednak na zagrywce w naszym zespole pojawiła się Mikołajewska. I już nie zeszła do końca. Rywalką wyraźnie trzęsły się ręce, a nasze zawodniczki genialnie to wykorzystywały. Idealnie działał blok, ataki kończyły Baran i Marcyniuk. To był pokaz pięknej walki, poświęcenia i wiary we własne możliwości. Po super akcji pod siatką Połeć Wisła miała piłkę setową. Za chwilę po wspaniałej obronie Baran, ostatnią akcję skończyła atakiem po prostej Marcyniuk (26:24).

Kolejna część rozpoczęła się znakomicie dla Wisły (3:0). Wtedy jednak kontuzji kostki doznała Anna Lewandowska. W jej miejsce pojawiła się Agnieszka Banasiak. Uraz, jak się potem okazało niegroźny, nie rozkojarzył naszych siatkarek, które za chwilę prowadziły już 9:5.

Potem było jeszcze 16:14 dla warszawianek, ale miejscowe odrobiły straty. I znów miały cztery piłki setowe (20:24). Wydawało się, że tym razem Wiśle nie uda się to, co stało się mniej więcej pół godziny wcześniej. A jednak. Na parkiet wróciła Lewandowska. Wspaniale serwowała i mieliśmy remis. Tarnowianki miały piątą okazję, ale nasze siatkarki cudowanie się broniły i świetnie kontratakowały. Pierwszej szansy meczowej nie wykorzystała Mikołajewska, ale drugą mieliśmy dzięki kolejnej akcji Baran. Serwowała znów Mikołajewska. Wisła miała kontrę. Atakowała Połeć. Rywalki obroniły się, ale Grzelak przebiła łatwą piłkę w aut. Zapanowało szaleństwo.

To jedno z najwspanialszych zwycięstw Wisły w historii.

W finale od niedzieli czeka już Joker. Pierwsze mecze w Świeciu już w ten weekend. Co ciekawe, w starciu o baraże o LSK zagrają zespoły z piątej i siódmej lokaty po sezonie zasadniczym. Nigdy coś takiego nie miało miejsca.

Grupa Azoty PWSZ Tarnów –  Wisła Warszawa 0:3
(23:25, 24:26, 26:28)

PWSZ: Sikorska, Bałdyga, Pytel, Grzelak, Szabó, Grodzka, Guzikiewicz-Kielar (libero) oraz Jurczyk, Podlasek
Wisła: Baran, Marcyniuk, Połeć, Lewandowska, Mikołajewska, Nowgorodczenko, Markiewicz (libero) oraz Banasiak


  • -

Piękna walka nie wystarczyła. Będzie decydujący mecz

Dwa i pół godziny wspaniałej rywalizacji, wiele kontrowersji i na koniec przegrała Wisły. Nasza drużyna w czwartym meczu półfinału pierwszej ligi w poniedziałek uległa 2:3 (25:27, 32:30, 22:25, 25:21, 9:15) Grupie Azoty PWSZ Tarnów. Najlepszą siatkarką starcia została wybrana była zawodniczka warszawskiej ekipy Joanna Sikorska. W środę decydujące spotkanie w tej parze na parkiecie rywalek.

W niedzielę Wisła wygrała 3:0, ale trudno było się spodziewać, że dzień później będzie podobnie. Zawodniczki z Tarnowa znakomicie zdawały sobie sprawę, że to dla nich mecz ostatniej szansy. Porażka oznaczała koniec marzeń o finale pierwszej ligi.

Jak się potem okazało, niezwykle istotny tego dnia był inauguracyjny set. Wisła miała w nim dwie piłki setowe i szanse po swojej stronie. Nie udało się ich wykorzystać. Rywalki zwyciężyły 27:25. Dzień wcześniej pierwsza odsłona miała taki sam wynik, ale dla naszej ekipy. Potem gospodynie dominowały na parkiecie.

W poniedziałek Bemowskie Syreny wspaniale walczyły. W drugiej partii obroniły kilka piłek setowych i same wykorzystały czwartą szansę. Zwyciężyły po ponad półgodzinnej części 32:30. Po trzecim secie i słabej końcówce znów musiały odrabiać straty. I jeszcze raz to się udało.

Czwarta odsłona od początku przebiegała pod dyktando naszego zespołu. Decydował zatem tie-break.

W nim zaczęło się źle (3:6). Potem było lepiej, ale bardzo kontrowersyjna decyzja sędziów sprawiła, że zamiast wyniki 6:7, zrobiło się 5:8. Wisła nie dała rady już się pozbierać. Przegrała tie-breaka 9:15.

Tego dnia Wisła miała zdecydowanie więcej problemów w przyjęciu. O wiele więcej było również niewymuszonych błędów. Na dodatek w ważnych momentach akcje kończyła Joanna Sikorska. Nasza była zawodniczka zdobyła 32 punkty.

Te dwa mecze w Warszawie miały zatem podobny przebieg jak te z poprzedniego tygodnia. Najpierw wygrywały gospodynie, potem przyjezdne. Czas zatem na decydujące, piąte spotkanie.

Odbędzie się ono w Tarnowie w środę. W finale na zwycięzcę czeka już Joker Mekro Świecie, a na przegranego w rywalizacji o brązowe medale MKS Dąbrowa Górnicza.

Wisła Warszawa – Grupa Azoty PWSZ Tarnów 2:3
(25:27, 32:30, 22:25, 25:21, 9:15)

Stan rywalizacji: 2:2


🏐 NAJBLIŻSZY MECZ W STOLICY

🏐 LSK

Wisła - Volley Wrocław
12 października 2019 roku
Arena Ursynów

Archiwa

GALERIA

Wisła – UKS Szóstka 15.12.2018 r.

Najnowsze komentarze

  • tomek o
  • Stanisław Adam... o

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook