• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Dzienne archiwum: 28 marca 2019

  • -

Cabajewska: w tym momencie drugie miejsce nas nie zadowoli

Wisła startowała do fazy play-off jako siódma drużyna sezonu regularnego. Po środowej wygranej w decydującym spotkaniu półfinału w Tarnowie jest już w najlepszej dwójce. Teraz czas na weekendowe dwa mecze w Świeciu z Jokerem Mekro Energoremontem.

Starcie w Tarnowie miało niesamowity przebieg. W drugim i trzecim secie Bemowskie Syreny odrabiały straty od wyniku 20:24. Ostatecznie wygrały cały mecz 3:0.

– To się chyba nigdy nie zdarzyło i nie będzie już miało miejsca.  Świadczy to o charakterze zespołu i każdej z dziewczyn indywidualnie. To zwycięstwo zostało wyszarpane z tego parkietu. Wiara w sukces była bardzo duża. Zawodniczki świetnie reagowały w obronie. W ważnych momentach idealnie podbijały ataki Joanny Sikorskiej, która dwa dni wcześniej zdobyła tyle punktów. Na dodatek nie było żadnych błędów w końcówkach. Siatkarki były skoncentrowane i zdeterminowane. Widać było, jak mocno chcą, gdy raz piłka wpadła w pole i nikt jej nie odbił. Wtedy były bardzo złe na siebie, ale szybko to przełożyły w pozytywy. To był mecz bajeczka.

– Od dłuższego czasu gramy w takiej konfiguracji, a więc w osiem siatkarek. Wiemy, że jest trudno. Już jest koniec sezonu i gra się teraz o najwyższe cele. Nie ma co kalkulować. Tylko i wyłącznie trzeba liczyć, że zdrowie pozwoli na kolejne spotkania. Mieliśmy w środę problem z Anną Lewandowską, ale to jest właśnie związane z tym dużym wysiłkiem w ostatnich tygodniach – mówi Cabajewska.

Ona zespół objęła w styczniu. Z czasem do sztabu dołączyli Joanna Mirek oraz Dawid Michon.

– To był nasz najlepszy mecz od początku roku. Nadal uważam, że każda z zawodniczek ma jeszcze rezerwy i stać je na lepszą grę. Fajnie, byłoby to zobaczyć. Nie da się przez cały sezon grać na najwyższym poziomie. Mieliśmy słabsze spotkanie ze Świeciem na wyjeździe, ale rywalki bardzo dobrze zagrały. W Warszawie nie zaprezentowaliśmy się dobrze w poniedziałek w czwartym spotkaniu półfinałowym.

– Ja jednak wierzyłam bardzo mocno od samego początku w te dziewczyny i tę drużynę. Na to, co się teraz dzieje składa się wiele rzeczy. Pojawiają się głosy, że to stało się po moim przyjściu, ale to nie tak do końca. Każdy pomógł w tym, jak to teraz wygląda. Na początku trener Hilko, potem Mariaskin. Później ja, Joanna Mirek i Dawid Michor.

Teraz czas na finałowe spotkania z Jokerem. Rywalizacja odbywa się do trzech zwycięstw. W barażach o LSK rywalem będzie zapewne KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, które przegrało pierwsze starcie z Volleyem Wrocław.

– Wszyscy nam mówią, że nie ma szans, abyśmy przegrali finał. Dziewczyny z Tarnowa mówiły już nam, abyśmy pozdrowiły zespół z Ostrowca Świętokrzyskiego. To jest bardzo fajne i budujące. Rywalki nas doceniły. Teraz zaszliśmy tak daleko, że nie ma już co kalkulować. Trzeba wyjść i grać. Drugie miejsce już nas nie zadowoli – dodaje Cabajewska.

O baraże zagrają siódma z piątą drużyną po sezonie zasadniczym.

– Wszyscy są chyba zaskoczeni składem finału. Potwierdziło się, że nie ma co ustalać miejsc przed końcem sezonu. Wszystkie zespoły, które były faworytami, nie dały rady. Mówię o ekipach z Poznania, Opola, Wieliczki czy Dąbrowy Górniczej. Te ekipy wcześniej wymieniały się w czołówce. Tam były mocne składy, a w play-offach nie było co zbierać. To jest właśnie sport, zwłaszcza kobiecy. Jest nieobliczalny. Trzeba po prostu grać do końca i wierzyć w swoje możliwości oraz nie odpuszczać – kończy była siatkarka klubów ekstraklasy.

W sobotę w Świeciu mecz o godz. 18, a w niedzielę o 17.


GALERIA

Wisła – UKS Szóstka 15.12.2018 r.

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook