• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Miesięczne archiwum: Marzec 2019

  • -

Imponująca gra Wisły. Finał pierwszej ligi o krok

Kolejny fantastyczny występ Bemowskich Syren w fazie play-off. W niedzielę Wisła na własnym parkiecie pokonała 3:0 (27:25, 25:12, 25:22) Grupę Azoty PWSZ Tarnów. W rywalizacji półfinałowej warszawianki prowadzą 2:1. W poniedziałek czwarte spotkanie w tej parze. Początek starcia w hali OSiR Bemowo o godz. 17.

Trzeci mecz półfinałowy I ligi kobiet od udanego plasu w środek boiska rozpoczęła Magdalena Szabó, kapitan drużyny gości. Szybko jednak do głosu doszły gospodynie, za sprawą skutecznej gry swojej liderki, Katarzyny Marcyniuk (2:2). Więcej szczęścia miały warszawianki, które po intuicyjnej obronie ataku Klaudii Grzelak zdołały wygrać rywalizację na siatce, do tego na lewej stronie siatki udało im się powstrzymać Joannę Sikorską. Tarnowianki miały już trzy oczka straty, kiedy rąk blokujących w swoim ataku „pod górkę” nie znalazła Szabó (6:9). Gra nie układała się według scenariusza, który wymarzyłyby sobie przyjezdne, dlatego o czas poprosił trener Michał Betleja (8:12). Dwa asy serwisowe Katarzyny Marcyniuk uśpiły nieco czujność podopiecznych Ewy Cabajewskiej, które również zanotowały przestój, gdy zbyt nisko na prawym skrzydle próbowała kiwać Baran. Od bloku odbiła się również Ewelina Mikołajewska i tym razem do siebie zawodniczki przywołała trener Cabajewska. Pojedynczy blok Marcyniuk na Szabó przyniósł gospodyniom piłki setowe, ale dopiero szósta piłka setowa została zamieniona na punkt przez Annę Lewandowską (27:25).

Od początku kolejnej odsłony obu drużynom ciążyły nieco bezpośrednie błędy w polu zagrywki, powodując, że gra w wykonaniu tarnowianek i warszawianek była szarpana. Zarówno Bałdyga, jak i Nowgorodczenko nie mogły też „spotkać” się ze swoimi środkowymi, ale bilans zysków i strat wyrównywał się (3:3). W ważnym momencie w antenkę zaatakowała Grzelak, w siatkę wpadła rozgrywająca zespołu z Tarnowa i zrobiło się 7:4. W kolejnej akcji idealnie piłkę pod rękę Połeć wrzuciła Nowgorodczenko i o czas poprosił trener Betleja. Przy stanie 10:5 na parkiecie pojawiła się Paulina Głaz, ale zaraz po wejściu na boisko spotkała się z wysokim blokiem Lewandowskiej i Nowgorodczenko. Niemoc gości przełamała dopiero kiwką z drugiej piłki Bałdyga, ale strata tarnowianek była już pokaźna (7:14). Gospodynie imponowały organizacją bloku, a trener tarnowianek powoli myślał już chyba o kolejnej partii, dlatego na boisku pojawiła się Marcelina Gliniecka (9:21). Jedynej możliwej zmiany zadaniowej, ze względu na jedną zawodniczkę w kwadracie, dokonała też trener Cabajewska wprowadzając na zagrywkę Agnieszkę Banasiak. Blok Katarzyny Połeć zakończył drugą odsłonę meczu, która była teatrem jednego aktora (25:12).

Misją tarnowianek było błyskawiczne wymazanie drugiego seta z pamięci. Nie pomagały w tym zepsute zagrywki, zbyt dużo siły w swój serwis włożyła Maja Grodzka, a w kolejnej akcji w boisku nie zmieściła się Grzelak i gospodynie prowadziły już 5:2. Zespół z Tarnowa tym razem jednak nie pozwolił rozpędzić się gospodyniom, a te odrzucone od siatki nie były już tak skuteczne (7:7). Kiedy Pytel na lewym skrzydle dobrze odczytała zamiary Marcyniuk, tarnowianki wciąż narzucały presję na siatkarki Wisły (12:11). Kibice w hali przy Obrońców Tobruku byli świadkami coraz dłuższych akcji, a wynik cały czas oscylował w granicach remisu (16:16). Wtedy kolejny raz przypomniała o sobie Marcyniuk, kończąc ważną kontrę atakiem wzdłuż linii i o czas poprosił trener tarnowianek (16:18). Doświadczenie stołecznych siatkarek pozwoliło im ograniczyć liczbę błędów własnych i prowadzić w końcówce 24:21. Atak z obejścia Katarzyny Połeć sprawił, że już w poniedziałek Wisła stanie przed szansą awansu do finału I ligi (25:22).

W całym meczu gospodynie miały bardzo mało błędów własnych. To był ważny element, który pomógł w zwycięstwie.

Wisła Warszawa – Grupa Azoty PWSZ Tarnów 3:0 (27:25, 25:12, 25:22)

Źródło: Piotr Woźniak, siatka.org


  • -

Była siatkarka Wisły nie obawia się meczów w Warszawie

Po dwóch spotkaniach w półfinale pierwszej ligi Wisła remisuję z Grupą Azoty PWSZ Tarnów. Teraz dwa mecze w Warszawie. W niedzielę o godz. 19.30 oraz w poniedziałek o 17. W hali OSiR Bemowo w ekipie gości zaprezentuje się m.in. była zawodniczka naszej drużyny Magdalena Jurczyk. W starciach w poprzedni weekend była wyróżniającą się siatkarką.

– Nie jestem zaskoczona wynikiem po dwóch spotkaniach, ponieważ to jest półfinał ligi, a na tym etapie nie ma słabych przeciwników i łatwych meczów. Zawsze jest tak, że mecz wygrywa drużyna lepsza. O wyniku zadecydowały niuanse. W niedzielę drużyna z Warszawy po prostu kończyła swoje akcje w najważniejszym momencie i dlatego wygrała. Nie jedziemy do stolicy z żadną obawą. Jedziemy aby awansować do finału. Będziemy walczyć do ostatniej piłki aby stało się to faktem – mówi zawodniczka, która jeszcze w poprzednim sezonie występowała w Wiśle.

–  Każdy mecz jest dla mnie ważny. Nie ma znaczenia kto jest po drugiej stronie siatki, zawsze mobilizacja jest w stu procentach. Fakt, że spędziłam sezon w Warszawie jest małym dodatkiem. Zawsze jest mi miło wracać do miejsc, w których grałam. Czy do Warszawy czy Krosna.

– Nastawione jesteśmy na trudne mecze. Żadna z drużyn na tym etapie nie odda zwycięstwa. Każda z nas marzy o grze w finale. My zrobimy wszystko, aby ten cel osiągną – mówi środkowa.

– Ze składu, w którym byłam w Wiśle są teraz Elena Nowgorodczenko oraz Kasie Połeć i Marcyniuk. Rozmawiałyśmy przy okazji tych meczów, ale na inne tematy niż gra. Na boisku nie ma znaczenia, że się znamy. Każda z nas skupia się na swoich zadaniach i chce zwyciężyć.


  • -

Nowgorodczenko: nie tylko my przyczyniłyśmy się do niedzielnej wygranej

Przegrana i wygrana. Z takim dorobkiem z Tarnowa wróciły nasze siatkarki. Wisła w półfinale pierwszej ligi remisuje zatem z Grupą Azoty PWSZ 1:1. Teraz czas na dwa spotkania w stolicy. Najpierw w niedzielę o godz. 19.30, a potem w poniedziałek 25 marca o godz. 17. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw.

W ostatni weekend Wisła najpierw przegrała 0:3, by dzień później pokonać trzeci zespół sezonu zasadniczego 3:2.

– Bardzo dobrze wiedziałyśmy, że weekend w Tarnowie będzie bardzo trudny i tak właśnie było. Bez względu na sobotni wynik i naszą przegraną 0:3, to nie był łatwy mecz. Było w nim dużo walki i wyczerpujących akcji. Niestety, popełniłyśmy więcej błędów własnych i to doprowadziło do porażki. – mówi kapitan Bemowskich Syren Elena Nowgorodczenko.

– Następnego dnia było inaczej. Po dokładnie analizie sobotniego spotkania, udało nam się w całości wykonać założenia sztabu trenerskiego. W niedzielę po prostu byliśmy wszyscy jednym mechanizmem, w którym wszystko dobrze działało. Nie mówię tylko o ośmiu zawodniczkach, które były na parkiecie w naszym zespole. Mam na myśli także cały sztab, statystyka, pana prezesa z małżonką oraz kibiców, którzy przyjechali, aby nas wspierać. Jestem przekonana, że to wszystko razem pomogło nam pokonać tego wymagającego przeciwnika. Teraz mamy remis 1:1 i walczymy dalej – dodaje ukraińska rozgrywająca.


  • -

Świetne obrony, przyjęcie i wielkie zaangażowanie. Wisła wygrała w Tarnowie

To było zupełnie inne spotkanie niż niespełna 24 godziny wcześniej. Wisła przepięknie walczyła w Tarnowie i pokonała faworyzowaną ekipę Grupa Azoty PWSZ Jedynka 3:2 (28:26, 19:25, 25:19, 18:25, 15:11). Najlepszą siatkarką niedzielnego starcia w półfinale pierwszej ligi została wybrana atakująca Żaneta Baran. Teraz czas na dwa starcia w Warszawie.

Sobotni mecz nie był najlepszy w wykonaniu Bemowskich Syren. Siatkarki ze stolicy miały 23 niewymuszone błędy. Gdy jest tyle pomyłek, to naprawdę trudno myśleć o zwycięstwie z tak dobrym zespołem jak Jedynka Tarnów. Wisła przegrała 0:3.

Dzień później emocje były zdecydowanie większe.

W pierwszej partii nasza ekipa przegrywała już 6:11, ale potem sukcesywnie odrabiała straty. Zbliżyła się go gospodyń na punkt. Po akcji Magdaleny Pytel to tarnowianki prowadziły 23:20. Końcówka należała już do przyjezdnych. Świetnie w bloku i na serwisie pokazała się Anna Lewandowska. Warszawianki obroniły piłkę setową, a same wykorzystały drugą szansę. Zrobiła to asem Ewelina Mikołajewska.

Druga partia na początku była wyrównana, ale do pewnego czasu. Było 15:15. Później miejscowe podkręciły tempo. Wygrały 25:19. Wisła jednak się nie poddała.

Trzeci set był popisem gości. Cudownie funkcjonowała obrona, znakomicie kontry. Nie do zatrzymania była Katarzyna Połeć, a mnóstwo akcji, nawet na potrójnym bloku kończyła Żaneta Baran. Niesamowita była wymiana, po której stołeczne zdobyły 18. punkt (18:12). Oba zespoły włożyły w nią mnóstwo sił. Ostatni punkt zdobyła Lewandowska (25:18). W następnych kilkunastu minutach powtórzyła się sytuacja z drugiej odsłony. Wisła od początku grała źle. Nic nie dało się zrobić.

Decydował zatem tie-break. A ten od początku układał się idealnie. Po ataku Baran było 5:2. Potem po serwisach Marcyniuk 9:6. Trener gospodarzy próbował ratować się czasami, ale to nie pomogło. Idealnie zaatakowała Połeć i Wisła miała cztery piłki meczowe. Udało się wykorzystać drugą.

Po dwóch meczach w półfinale mamy zatem remis 1:1. Teraz dwa spotkania w hali OSiE Bemowo. W niedzielę 24 marca o godz. 19.30 oraz w poniedziałek. Zapraszamy


  • -

Wisła nie dała rady. Tarnowianki wygrały zasłużenie

Dwa pierwsze sety były wyrównane, trzeci nieco słabszy. Tak wyglądał sobotni mecz Wisły w inauguracyjnym spotkaniu półfinału zaplecza LSK. Bemowskie Syreny w Tarnowie przegrały z Grupą Azoty PWSZ 0:3 (21:25, 23:25, 19:25). W niedzielę drugie starcie w tej parze. Najlepszą zawodniczką spotkania została wybrana Magdalena Szabó.

Obie ekipy w ćwierćfinałach wyeliminowały rywalki w stosunku 3:0. Tarnowianki odprawiły Uni Opole, a Wisła nadspodziewanie łatwo Solną Wieliczka.

Zawodniczki PWZS w rundzie zasadniczej zajęły trzecie miejsce. Wygrały 20 spotkań, w tym dwa z Wisłą. Najpierw w Warszawie po obronie czterech piłek meczowych 3:2, a potem u siebie pewniej 3:1. Teraz były faworytkami rywalizacji są tarnowianki. Pierwsze starcie to potwierdziło.

Gospodynie wprawdzie słabiej zaczęły inauguracyjną i drugą partię, gdy przegrywały 2:6 oraz 3:6, ale później odrabiały straty. W obu tych odsłonach wyrównana walka trwała do samego końca.

W pierwszej było 21:21. Znakomicie jednak serwowała Szabó, a decydujące akcje kończyła była zawodniczka Wisły Joanna Sikorska (z domu Sobczak). W drugiej części także mieliśmy wynik 21:21, a potem 23:23. Ostatecznie dwa punkty trafiły jednak na konto gospodyń. Najpierw zbiciem z środka popisała się inna była siatkarka naszej ekipy Magdalena Jurczyk, a potem zaatakowała Sikorska.

Bemowski Syreny nie dały rady już się podnieść. W trzecim secie miejscowe prezentowały się lepiej. W pewnym momencie można było mieć jednak nadzieję, że coś się zmieni. Było 21:16 dla gospodyń, ale po serwisach Agnieszki Banasiak Wisła zmniejszyła straty do dwóch punktów (19:21). Na nic więcej podopieczne Michała Betleji już nie pozwoliły. Dopingowane przez komplet kibiców wygrały cztery kolejne akcje i cały mecz 3:0.

W niedzielę drugie spotkanie w tej parze. O godzinie 17. Walczy się do trzech zwycięstw.


GALERIA

Wisła – UKS Szóstka 15.12.2018 r.

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook