• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Wisła wciąż rządzi i dzieli! Zagra w ćwierćfinale Pucharu Polski

  • -

Wisła wciąż rządzi i dzieli! Zagra w ćwierćfinale Pucharu Polski

Ostatnie akcje meczu Wisła – PTPS Piła wszyscy kibice w hali przy ul. Obrońców Tobruku oglądali na stojąco. Ostatecznie spotkanie z gatunku dreszczowców zakończyło się eksplozją ich radości oraz dużym sukcesem. Warszawianki pokonały PTPS Piła 3:2 (-28, 19, -27, 24, 11) i awansowały do ćwierćfinału Pucharu Polski. Teraz czeka je mecz z mistrzyniami kraju.


Był piąty set. Wisła prowadziła 14:10. Serwować miała Elena Nowgorodczenko. W tym momencie wszyscy kibice w hali przy ulicy Obrońców Tobruku poderwali się z miejsc. Reprezentantka Ukrainy popisała się dobrą zagrywką. Piłka błyskawicznie wróciła na stronę Wisły. Na środku siatki dopadła do niej Anna Łozowska. Błyskawiczny atak i… Piłka ląduje na aucie.

Nikt jednak nie usiadł. Gromkie „ostatni, ostatni!” znów rozbrzmiało na trybunach. I tym razem żądaniu kibiców stało się zadość. Bezbłędna akcja Joanny Sobczak przesądziła sprawę. Wisła Warszawa pokonała 3:2 drużynę z Orlen Ligi i awansowała do ćwierćfinału rozgrywek o Puchar Polski.

W chwilę po ostatniej akcji szczęśliwa Marta Wellna padła na kolana (ten moment na zdjęciu), a potem cały stołeczny zespół rozpoczął efektowny taniec radości.

Bo i było co świętować. Nie chodzi już nawet o sam duży sukces osiągnięty w środowy wieczór w hali na Bemowie. Rzecz w tym, że zwycięstwo przyszło po trwającym ponad dwie godziny, pełnym zwrotów akcji i potężnych emocji, spotkaniu. Były takie momenty w trakcie tej rywalizacji, że co wrażliwsi widzowie zamykali oczy, albo odwracali się tyłem do boiska, by nie widzieć kolejnej, rujnującej ich nerwy, sekwencji zdarzeń.

Co oczywiście miało tę wadę, iż tracili przy okazji kolejną dobrą akcję lub kolejny powód do radości. Albo smutku, ponieważ – podkreślmy – nie wszystko w tym meczu układało się po myśli Warszawskich Syren. Zdarzały się takie chwile, gdy między stołecznych kibiców wkradało się delikatne zwątpienie. Jak okazało się na koniec, całkiem niepotrzebnie.

Początek spotkania nastrajał jednak mało optymistycznie. Siatkarki z Piły prowadziły różnicą jednego – dwóch punktów przez większą część pierwszego seta, by dopiero w jego ostatniej odsłonie stracić przewagę.

Warszawianki „goniły” przeciwniczki, walczyły z ogromnym zaangażowaniem, i wreszcie wyszły na prowadzenie 24:23, a potem 25:24. Przy stanie 27:26 sędziowie, mimo pretensji stołecznych zawodniczek, orzekli że – po spornej akcji – kolejny punkt zdobywa drużyna przyjezdna. Kolejne „oczko” także wywalczyły pilanki i to one objęły prowadzenie 1:0 w meczu.

Wiślaczki nie dawały jednak za wygraną. Drugi set toczył się w całości pod dyktando gospodyń, które przez całe 22 minuty jego trwania zachowywały bezpieczną dla siebie przewagę. Gdy więc najpierw, przy wyniku 23:19 Anna Łozowska zdobyła 24. punkt, a w chwilę później kolejny dołożyła Joanna Sobczak, sympatycy stołecznego klubu odetchnęli z ulgą.

Za wcześnie, jak się miało okazać w niedalekiej przyszłości. Oto bowiem na Bemowie rozpoczął się prawdziwy dreszczowiec. Po wygraniu drugiego seta Warszawskie Syreny nie najlepiej rozpoczęły trzeci. Gdy PTPS objął prowadzenie 15:10 na trybunach zrobiło się dla odmiany bardzo niespokojnie.

Nerwowość nie wkradła się na szczęście w szeregi drużyny Mirosława Zawieracza, który w momencie gdy przewaga zespołu gości sięgnęła pięciu punktów, poprosił o czas.

Od tego momentu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko się odmieniło. Stołeczna drużyna zaczęła błyskawicznie odrabiać starty. Eksplozywnie zachowujący się trener ekipy z Piły, Jacek Pasiński (w pewnym momencie zarobił za swoje zachowanie żółtą kartkę), choć bardzo starał się zmobilizować swoje podopieczne, finalnie mógł tylko bezradnie patrzeć jak trwonią one wypracowaną wcześniej przewagę. I w efekcie Wisła wyszła na prowadzenie 16:15.

Potem trwała bezlitosna wymiana razów, w związku z czym byliśmy świadkami szybkich wymian „punkt za punkt”. Znów ani jeden, ani drugi zespół nie zamierzał się poddawać, znów wkroczyliśmy w fazę rywalizacji na przewagi. Tę wojnę nerwów wygrał 29:27 zespół z Piły.

Tymczasem w kolejnej partii znów lepsze były reprezentantki Wisły. Schemat czwartego seta był bardzo podobny do trzeciego. Ani chwili wytchnienia, ani grama litości dla przeciwniczek. Każdy błąd czy to jednego, czy też drugiego zespołu był bezwzględnie wykorzystywany przez stronę przeciwną. Przez większą cześć tej partii prowadziły zawodniczki zespołu z Orlen Ligi, w pewnym momencie nawet 12:7, a później 20:16.

Co jednak godne podkreślenia gospodynie umiały się w trudnych dla siebie momentach zmobilizować i na nowo podejmować walkę. Po – znów – pełnym emocji oraz zwrotów akcji, gwarantującym huśtawkę nastrojów zakończeniu, wywołując przy okazji euforię na widowni, Warszawskie Syreny zwyciężyły w czwartym secie 26:24 i doprowadziły do wyrównania stanu batalii na 2:2.

To wyraźnie dodało im skrzydeł. W tie-breaku wiślaczki tylko dwukrotnie pozwoliły wyjść na prowadzenie rywalkom (najpierw na 3:2, a potem na 7:6).

Gdy zrobiło się 12:10 dla gospodyń, w hali rozpoczęło się też tradycyjne końcowe odliczanie z zespołem Europe w tle. Przy stanie 13:10 Jacek Pasiński próbował jeszcze ratować swój zespół prosząc o czas, ale niczego to już nie zmieniło. Europe nie schodził z playlisty, a gdy było 14:10 do zagrywki podeszła Nowgorodczenko.

Co było potem, już wspomnieliśmy na początku.

Mirosław Zawieracz, mimo że także świętował sukces, w swoim stylu stwierdził po meczu że jemu w środę nic się nie podobało. Z jego punktu widzenia to pewnie uzasadniona postawa, warszawiankom przytrafiały się bowiem błędy (jak choćby ten decydujący o przegranej w trzecim secie), których według szkoleniowca powinny uniknąć.

Na szczęście owe „wpadki” nie przełożyły się na końcowy rezultat. Ostatecznie po dobrym, trzymającym w napięciu meczu niepokonane od początku sezonu siatkarki Wisły Warszawa awansowały do ćwierćfinału rozgrywek o Puchar Polski. Ich rywalkami będą teraz zawodniczki drużyny mistrza kraju, Chemika Police.

1/8 finału rozgrywek o Puchar Polski:

WISŁA WARSZAWA – PTPS Piła 3:2 (28:30, 25:19, 27:29, 26:24, 15:11)

Wisła: Łaziuk, Łozowska, Ciaszkiewicz-Lach, Nadziałek Hatala, Sobczak, Saad (libero)  – Wellna, Nowgorodczenko.

PTPS Piła: Piśla, Kucharska, Baran, Stencel, Dumancic, Urban, Kucińska (libero) – Kukulska, Markiewicz (libero)


🏐 NAJBLIŻSZY MECZ W STOLICY

🏐PIERWSZA LIGA

: Wisła Warszawa - godz. 18, wstęp wolny

🏐TABELA PIERWSZEJ LIGI

1 7R Solna 15 38 39:16 1305:1141
2 Enea Energetyk 16 38 44:19 1459:1300
3 Joker Mekro 15 33 38:21 1355:1255
4 MKS Dąbrowa 15 31 37:22 1349:1212
5 Grupa Azoty 15 30 38:23 1379:1259
6 Wisła Warszawa 15 30 37:23 1334:1203
7 AZS Uni 15 25 35:29 1368:1327
8 KŚ AZS Politechniki 15 20 28:30 1292:1293
9 SMS PZPS 15 18 24:31 1117:1214
10 BlueSoft Mazovia 15 15 25:38 1341:1427
11 Karpaty Krosno 15 13 24:40 1327:1421
12 Budowlani 15 13 20:38 1172:1309
13 UKS Szóstka 16 9 16:41 1165:1325
14 WTS Włocławek 15 5 8:42 920:1197

Archiwa

GALERIA

Wisła - Enea Energetyk

Najnowsze komentarze

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook