• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Author Archives: Admin

  • -

Markiewicz: bardzo mnie cieszy odrodzenie po środowym laniu

Jej znakomite interwencje w defensywie, wielkie poświęcenie i wspaniałe umiejętności znają wszyscy kibice Wisły Warszawa. Libero Alicja Markiewicz w tym sezonie jest kluczową postacią naszego zespołu. Nie inaczej było w dwóch niedawnych spotkaniach w Ostrowcu Świętokrzyskim. W walce o LSK Bemowskie Syreny pierwszy mecz przegrały, a drugi wygrały. Teraz czas na starcia w stolicy.

W środę szybko przegrałyście 0:3. Dzień później rywalki już wygrywały 2:0, ale jednak to Wy zwyciężyłyście. Jak to zrobiłyście?

Mecz w czwartek był zupełnie inny niż środowe starcie. W pierwszym spotkaniu nie postawiłyśmy oporu KSZO, w drugim była już determinacja i wola walki.  Przede wszystkim popełniałyśmy mniej błędów, była radość z gry i to zaowocowało zwycięstwem.

W pierwszym secie czwartkowego meczu straciliście sporą przewagę. Nie bała się Pani, że to Was załamie?

Wiedziałam, że tego dnia  już lepiej czułyśmy się na boisku, zdecydowanie pewniej. Wiadomo, przegrałyśmy pierwszego seta na własne życzenie. KSZO wykorzystało nasz przestój i wygrało premierową odsłonę meczu. Nie pierwszy raz przegrywamy pierwszą partię, żeby potem odwrócić losy widowiska i zwyciężyć.

Co powiedziałyście sobie po dwóch przegranych setach?

Wtedy nie pozostało nam już nic do stracenia. Obiecaliśmy sobie walczyć o każdą piłkę i nie odpuszczać. To był kolejny w tym sezonie mecz, w którym potrafiłyśmy wyjść z ogromnej opresji i odwrócić jego losy. To na pewno buduje naszą pewność siebie.

Kiedy Pani uwierzyła, że wygracie?

Od początku wierzyłam, że jesteśmy w stanie podjąć rękawice w walce LSK. Wychodząc na boisko, nie można wątpić w sukces. Trzeba od początku się nakręcać i z determinacją walczyć o każdy punkt. Wtedy to na pewno zostanie wynagrodzone.

Dwa występy w Ostrowcu Świętokrzyskim i jedna wygrana. To dobry dorobek?

Pierwszy mecz kompletnie nam nie wyszedł, w drugim zaprezentowałyśmy zdecydowanie skuteczniejsza siatkówkę. Te baraże to wojna, na razie jest 1:1 i na pewno jeszcze dużo walki i emocji przed nami. Zarówno my, jak i ekipa z Ostrowca chce wyjść zwycięsko z tej batalii. Mnie najbardziej cieszy odrodzenie mojej drużyny po środowym laniu. Teraz dwa mecze w Warszawie, na pewno będzie ciekawie.

Rywalki w tych pierwszych spotkaniach czymś Was zaskoczyły?

Zawodniczki KSZO grały siatkówkę, jaka została nam przedstawiona przez sztab na odprawie przedmeczowej. Losy barażów są otwarte, wierzę, że jeżeli skupimy się na swojej grze i taktyce ustalonej przez trenerów, to zaowocuje to wygraną w kolejnych meczach.

Piłki mikasy sprawiają problem?

Wiadomo, nie jest łatwo w ciągu tylko trzech dni przestawić się na inne piłki, jest różnica. Jednakże my nie narzekamy i staramy się grać jak najlepiej potrafimy.

Teraz dwa spotkania w stolicy, po nieco dłuższe przerwie. Chyba fajnie, że będzie można nieco odpocząć?

Ten odpoczynek jest nam bardzo potrzebny. Po meczach finałowych, które były dla nas wykańczające, okazało się, że gramy baraże. Przerwa świąteczna pozwoli wyczyścić na chwile głowy, odpocząć i podleczyć drobne urazy.

Będzie trzeba wracać do Ostrowca czy dacie radę zakończyć pozytywnie rywalizację w stolicy?

Nie wiem, jak potoczą się dwa mecze w Warszawie. To jest sport, a siatkówka damska dodatkowo jest bardzo nieobliczalna. Z mojej strony mogę zagwarantować, że zostawimy na parkiecie całe serducho i będziemy walczyć do końca o każdą piłkę. Pragnę serdecznie zaprosić wszystkich kibiców na te mecze. Na pewno emocji nie zabraknie. Niech wygra lepszy.

SPOTKANIA WISŁA – KSZO W SOBOTĘ 27 I NIEDZIELĘ 28 KWIETNIA O GODZ. 18 W HALI OSIR BEMOWO PRZY OBROŃCÓW TOBRUKU 40. WSTĘP WOLNY!


  • -

Cabajewska: po drugim meczu czapki z głów przed Żanetą Baran

Czwartkowe widowisko w Ostrowcu Świętokrzyskim potwierdziło stare siatkarskie porzekadło: jeśli nie wygrywasz 3:0, to przegrywasz 2:3. Wisła potrafiła się podnieść po dwóch partiach i zwyciężyła w tie-breaku. To oznacza, że po dwóch starciach barażowych z KSZO jest remis. Teraz dwa spotkania w Warszawie. Odbędą się one 27 i 28 kwietnia o godz. 18.

– W czwartek nie mogliśmy skorzystać z żadnej zmienniczki. Jeszcze w środę mieliśmy przynajmniej jedną dziewczynę, która mogła wejść na parkiet, gdyby coś się stało. W pierwszym spotkaniu kontuzji doznała jednak Anna Lewandowska. Grałyśmy zatem gołą siódemką siatkarek – opowiadała po drugim spotkaniu trener Wisły Ewa Cabajewska.

– Cieszę się, że mimo tego, zawodniczki dały radę. Mamy jednak taką sytuację od jakiegoś czasu, więc nie jesteśmy zaskoczeni tym, że brakuje nam zmiany. Dziewczyny ponownie na parkiecie się super uzupełniały i walczyły do końca. To, co w drugim meczu pokazała Żaneta Baran, to naprawdę tylko czapki z głów.

– Będziemy wyciągać wnioski z tych dwóch spotkań. Mogę zapewnić, że będziemy realizować przede wszystkim własną grę. Musimy przećwiczyć przed kolejnymi meczami kilka ustawień, które w Ostrowcu Świętokrzyskim nie działały tak, jakbyśmy chcieli. Głównie jednak skupimy się na sobie.

– W tych dwóch meczach wyjazdowych zakładaliśmy co najmniej jedno zwycięstwo. Strasznie się cieszymy, że cel został zrealizowany. Fajnie, że po meczu wygranym w takich okolicznościach dziewczyny, będą mogły pojechać na święta. Na pewno udadzą się na nie w optymistycznych nastrojach – dodała Cabajewska w rozmowie z Telewizją Ostrowiecką.

Źródło: Telewizja Ostrowiecka


  • -

Fantastyczny powrót Wisły. W barażach o LSK remis

Dwie i pół godziny niesamowitej walki. Mnóstwo emocji i na koniec wygrana Bemowskich Syren. Wisła przegrywała w Ostrowcu Świętokrzyskim z KSZO 0:2, ale zwyciężyła 3:2 (21:25, 21:25, 25:20, 25:14, 15:11). Najlepszą siatkarką drugiego spotkania w barażach o LSK wybrano naszą atakującą Żanetę Baran, która zdobyła aż 34 punkty!

Przed meczem okazało się, że niezdolna do gry jest Anna Lewandowska. Nasza środkowa w środowym, przegranym szybko 0:3 spotkaniu doznała urazu pleców. To oznaczało, że drugi raz w ostatnim czasie Wisła nie miała żadnej zmiany.

Początek był naprawdę obiecujący. Było 8:5 po świetnych serwisach Katarzyny Marcyniuk. Potem czujnie pod siatką zachowały się Agnieszka Banasiak i skuteczna od początku Żaneta Baran (10:6). Dobrze funkcjonowała zagrywka, a rywalki popełniały więcej błędów niż w środę. Przy wyniku 15:10 dla Wisły o drugi już czas poprosił szkoleniowiec gospodarzy Franciszek Boczkaj. Po przerwie drugi atak skończyła była libero naszej ekipy Zuzanna Kucińska, która weszła w pierwszym secie na przyjęcie. Znów świetnie serwowała Marcyniuk (19:13). Niestety, trzy kolejne akcje wygrało KSZO i o czas musiała poprosić trener Ewa Cabajewska. Znakomicie w polu zagrywki spisywała się Olga Geyko. Przy jej podaniach miejscowe zdobyły aż osiem punktów z rzędu (19:21). Fatalną passę przełamała Baran. Potem jednak znów akcję skończyła Kucińska. Za chwilę było po wszystkim (25:21). To oznaczało, że drugą część seta nasza ekipa przegrała 2:12.

Kolejna partia rozpoczęła się źle. Było 1:4, a potem 3:7. Wisła odrobiła straty (9:10). Potem na zagrywkę w ekipie KSZO weszła Geyko i znów nasza drużyna miała problem z przyjęciem (11:17). Ten set był już nie do uratowania, choć Bemowskie Syreny dzielnie walczyły. Obroniły dwie piłki setowe, ale przy trzeciej nie dały radę (21:25).

Wisła w trzeciej partii grała lepiej. Prowadziła 10:8, a potem po fajnych zagrywkach Banasiak było 14:11. Miejscowe jeszcze raz odrobiły straty (17:17). Końcówka była jednak znakomita w wykonaniu przyjezdnych. Kluczowe akcje kończyła Banasiak. Lepiej funkcjonowało przyjęcie i blok. Znów na zagrywce ładnie spisała się Marcyniuk. Warszawianki wykorzystały pierwszą piłkę setową (25:20).

Kolejną część nasze siatkarki rozpoczęły świetnie. Super serwowała Marcyniuk (3:0). Potem akcje skończyła Banasiak i Baran (7:4). Wisła utrzymywała trzy oczka przewagi (13:10). Nasza ekipa kontrolowała wydarzenia na parkiecie. Cuda wyczyniała w defensywie. Alicja Markiewicz. Trener gospodarzy robił zmiany. Na parkiecie pojawiły się chyba wszystkie zawodniczki, ale to nic nie dało. Po asie Eleny Nowgorodczenko goście mieli 11 piłek setowych (24:13). Stołeczne wykorzystały drugą okazję. To był pogrom. 25:14.

Konieczny był zatem tie-break. Drugi w ciągu ośmiu dni dla Wisły.

Od pierwszej akcji był bardzo emocjonujący. Ważną akcję skończyła Ewelina Mikołajewska. Potem poprawiła Połeć i Baran. Dobrze też zaatakowała po prostej Marcyniuk i było 7:5. Dwie akcje z dużej wysokości skończyła jednak Koleta Łyszkiewicz.

Emocje sięgały zenitu. Po długiej wymianie ładnie zagrała Mikołajewska (10:8). To samo zrobiły Baran i Połeć (12:9). Za chwilę asem popisała się Baran. Ona kończyła także ostatnie akcje. Wisła wykorzystała drugą piłkę meczową (15:11).

Przez całe starcie, tak samo jak w czwartek Bemowskie Syreny były świetnie wspierane przez dużą grupę kibiców z Warszawy.

Trzecie i czwarte spotkanie odbędą się 27 i 28 kwietnia. Początek o godzinie 18 w hali OSiR Bemowo.


  • -

Szybka przegrana na inaugurację walki o LSK

W każdym z trzech setów środowego spotkania w Ostrowcu Świętokrzyskim przez dłuższy czas Wisła grała jak równy z równym. W pewnym jednak momencie kompletnie stawała i w pierwszym spotkaniu barażowym zasłużenie przegrała z KSZO 0:3 (19:25, 18:25, 18:25). Najlepszą zawodniczką meczu została wybrana Koleta Łyszkiewicz. W czwartek drugie starcie w rywalizacji o awans do Ligi Siatkówki Kobiet.

Nasze siatkarki dopiero w sobotę dowiedziały się, że kilka dni później wystartują w barażach o ekstraklasę. Zawodniczki wcześniej wrócił do Warszawy i już w niedzielę trenowały piłkami Mikasa w hali OSiR Bemowo. We wtorek pojechały do Ostrowca Świętokrzyskiego.

Początek środowego starcia nie był zbyt udany (5:10), ale potem przyjezdne zdobyły trzy punkty rzędu. Po zbiciu Żanety Baran był remis 15:15. Za moment jednak gospodynie zdobyły cztery punkty z rzędu. Dobrze serwowała Kasprzak. Nasza ekipa zaczęła popełniać coraz więcej błędów. O kilku minutach miejscowe wygrywały już 22:17. Potem akcje kończyła Koleta Łyszkiewicz, która na dodatek przy piłce setowej popisała się asem (25:19).

Drugą partię Wisłą dobrze rozpoczęła. Po ataku Żanety Baran z szóstej strefy było 3:2. Za chwilę jednak siedem punktów z rzędu zdobyły zawodniczki KSZO. Dwa po kolei padły po asach Emilii Oktaby. I znów był wynik 5:10. I jeszcze raz warszawianki odrobiły prawie wszystkie straty (9:10). Dobrze zagrywała kapitan Elena Nowgorodczenko. Mieliśmy remis 11:11. Potem jednak znów pojawiły się błędy własne. W połowie drugiej odsłony stołeczne siatkarki miały 16 niewymuszonych pomyłek. Wisła jeszcze raz się zbliżyła, ale za moment znów straciła kilka punktów. Przy stanie 19:16 dla KSZO, warszawianki przegrały challenge. Ostatnie akcje znów kończyła Łyszkiewicz. Skończyło  się wynikiem 25:18.

Trzeci set miał znów podobny przebieg. W pewnym jednak momencie miejscowe podkręciły tempo (15:10). W naszej drużynie szwankowało przyjęcie i znów pojawiły się błędy własne. Tak się wygrać nie da. KSZO spokojnie powiększało przewagę. Ostatecznie po niespełna 80 minut gospodynie zakończyły partię wynikiem 25:18.

Bemowskie Syreny tego dnia popełniły aż 24 błędy. Rywalki dwa razy mniej.

Najwięcej punktów dla naszej ekipy zdobyła Baran (10). Łyszkiewicz w ekipie KSZO skończyła starcie z 16 punktami.

W czwartek o godz. 18 drugie spotkanie w tej parze. Potem rywalizacja na co najmniej jeden mecz przeniesie się do Warszawy.

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Wisła Warszawa 3:0
(25:19, 25:18, 25:18)

KSZO: Wojtowicz, Geyko, Kasprzak, Dorsman, Łyszkiewicz, Pauliukouskaya (libero), Oktaba. Trener: Frantisek Bockay.

Wisła: Baran, Marcyniuk, Lewandowska, Mikołajewska, Połeć, Nowgorodczenko, Markiewicz (libero) oraz Banasiak. Trener: Ewa Cabajewska


  • -

Historia się powtarza. “W walce z KSZO nie jesteśmy bez szans”

Dwa lata temu Wisła grała z zespołem z Ostrowca Świętokrzyskiego w tym samym momencie sezonu. Także wtedy warszawianki walczyły z KSZO w barażach o siatkarską ekstraklasę. Różnica jest tylko jedna. Przed 24 miesiącami nasz zespół przystępował do walki jako mistrz pierwszej ligi, teraz jako wicemistrz. W środę i czwartek o godz. 18 mecze wyjazdowe.

W poprzednią środę Bemowskie Syreny po pięknym boju przegrały w decydującym spotkaniu finału zaplecza LSK z Jokerem. Wydawało się, że to jest koniec sezonu.

Tymczasem już dzień później zaczęły docierać plotki, że klub ze Świecia może nie przystąpić do meczów barażowych z KSZO. Joker decyzję oficjalnie ogłosił w niedzielę, ale jeszcze przed komunikatem nasz zespół tego dnia wrócił do treningów. W poniedziałek prezes Grzegorz Kulikowski ogłosił, że zespół weźmie udział w barażach.

Rywal będzie ten sam, co dwa lata temu. Wtedy KSZO utrzymało się w ekstraklasie w czterech meczach (3:1). A jak będzie teraz?

– Uważam, że rywalizacja może się różnie potoczyć. Nic nie zakładam przed jej początkiem. Po pierwszych spotkaniach zobaczymy, jak to będzie wyglądało. To, co będzie się działo na parkiecie, zweryfikuje poziom pierwszej ligi i ekstraklasy. Uważam, że nie jesteśmy na straconej pozycji, bo w tym sezonie zagrałyśmy wiele bardzo dobrych meczów, również w ostatnim czasie. Ta drużyna pokazała niejednokrotnie, że potrafi grać na wysokim poziomie. Jedziemy do Ostrowca Świętokrzyskiego, żeby walczyć o jak najlepszy wynik. Wszyscy zdają sobie sprawę, że Liga Siatkówki Kobiet w tym momencie jest słaba, może za wyjątkiem czterech pierwszych zespołów. Myślę, że nikogo nie urażę, tak twierdząc – mówi trener Wisły Ewa Cabajewska.

Zawodniczki Wisły miały wolne po finale wstępnie do poniedziałku. Była także opcja dłuższego odpoczynku. Tymczasem w sobotę dowiedziały się, że muszą wrócić na treningi.

– Wszystko odbyło się bardzo szybko i dziewczyny musiały wrócić na zajęcia. Na treningach chodziło głównie o oswajanie się z innymi piłkami, bo grać w siatkówkę na pewno zawodniczki nie zapomniały. Mikasy, którymi rywalizuje się w Lidze Siatkówki Kobiet są inne i musimy się szybko na nie przestawić. Jestem jednak przekona, że można nimi grać równie dobrze jak moltenami. Są oczywiście jakieś różnice i przy okazji takich meczów zawsze się o tym mówi. Z całym przekonaniem mogę jednak powiedzieć, że po treningach drużyna jest z nich całkiem zadowolona. Wiadomo, że kluczowe będzie przyjęcie i zagrywka, ale uważam, że treningi nie wyglądały źle. Oswajanie z piłkami poszło dobrze. Spodziewaliśmy się czegoś gorszego.

– My przyjęliśmy rolę po Jokerze i zagramy w barażach. Wycofanie się klubu ze Świecia trochę mnie dziwi, bo co roku jest walka o otwarcie ligi. Teraz jest szansa, to nie ma chętnych. Nasza drużyna jest mocno zmęczona trudnym bojem z Jokerem, ale nie jesteśmy bez szans. Niektóre zawodniczki narzekają na drobne urazy, ale powinny być gotowe na najbliższe spotkania – dodaje Ewa Cabajewska.

W zespole KSZO w tym sezonie występuje Zuzanna Kucińska, a więc była libero Wisły.


🏐 NAJBLIŻSZY MECZ W STOLICY

🏐 LSK

październik 2019 roku
hala OSiR Bemowo
wstęp wolny

🏐TABELA PIERWSZEJ LIGI

1 MKS Dąbrowa 26 64 70:27 2308:1994
2 7R Solna 26 59 65:31 2218:1992
3 Azoty Tarnów 26 56 66:34 2299:2061
4 Energetyk 26 54 64:38 2348:2135
5 Joker Mekro 26 52 60:38 2264:2070
6 AZS Uni 26 51 64:42 2349:2190
7 Wisła Warszawa 26 46 58:43 2169:2072
8 KŚ AZS Gliwice 26 32 44:53 2038:2121
9 SMS PZPS 26 30 42:56 2031:2171
10 Budowlani 26 30 41:60 2092:2239
11 Karpaty Krosno 26 28 42:61 2186:2270
12 Mazovia 26 25 41:65 2275:2423
13 UKS Szóstka 26 14 25:69 1905:2194
14 WTS Włocławek 26 5 10:75 1522:2072

Archiwa

GALERIA

Wisła – UKS Szóstka 15.12.2018 r.

Najnowsze komentarze

  • tomek o
  • Stanisław Adam... o

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook