• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Author Archives: Admin

  • -

Bez emocji w stolicy. Wisła bez trudu pokonała WTS Włocławek

To było najszybsze zwycięstwo w sezonie. Wisła w zaległym spotkaniu 19., kolejki pierwszej ligi pokonała w środę we własnej hali WTS KDBS Włocławek 3:0 (25:14, 25:20, 25:11). Mecz trwał zaledwie 70 minut i był jednym z najkrótszym w historii naszego klubu.

Ostatnio Bemowskie Syreny rozgrywały niezwykle trudne i wyczerpujące spotkania. Po trzech starciach na pełnym dystansie, przyszła wyjazdowa porażka w Tarnowie. Głównym powodem nie najlepszego występu w sobotę było zmęczenie naszych zawodniczek. Teraz trzeba było rozegrać Tym bardziej, Wisła potrzebowała spokojnego, łatwo wygranego meczu. I tak właśnie było.

Do Warszawy przyjechała zdecydowanie najsłabsza drużyna pierwszej ligi. Tak naprawdę każdy inny wynik niż pewna wygrana gospodyń 3:0 byłaby niespodzianką. Tej nie było. Wynik był taki sam jak w październiku we Włocławku.

W wyjściowej szóstce Wisły po raz pierwszy w sezonie zaprezentowała się środkowa Agnieszka Banasiak. Młoda zawodniczka, która wcześniej w sezonie dobrze wchodziła na parkiet jako rezerwowa, spędziła na boisku całe spotkanie. I to był udany występ. Sporo było ładnych akcji pod siatką oraz udanych serwisów. Łącznie zdobyła 13 punktów.

Trener Ewa Cabajewska postanowił dać odpocząć przyjmującej Katarzynie Marcyniuk oraz środkowej Annie Lewandowskiej. Pozostałe zawodniczki poradziły sobie bez problemu. Jedynie w drugiej partii przyjezdne nawiązały walkę, ale tylko w końcówce tego seta. To właśnie wtedy Cabajewska musiała raz poprosić o przerwę na żądanie.

Włocławianki miały od początku do końca kłopoty z przyjęciem dobrej zagrywki naszych siatkarek. W tym elemencie wyróżniały się przede wszystkim Elena Nowgorodczenko oraz Ewelina Mikołajewska. Dobrze akcje kończyła Żaneta Baran (13 punktów).

W sobotę o godz. 19 spotkanie z Jokerem Mekro Energoremont Świecie, a w środę 13 lutego o tej samej porze starcie z Budowlanymi Toruń.

Wisła Warszawa – WTS KDPS Bank Włocławek 3:0 (25:14, 25:20, 25:11)
Wisła: Baran (13), Jaroszewicz (7), Banasiak (13), Gawęcka (7), Mikołajewska (7), Nowgorodczenko (7), Markiewicz (libero) oraz Połeć (1)
WTS: Pachurka (2), Doktorska, Pietruszka (1), Jakubowska (4), Pietrzyńska (5), Baidiuk (14), Szuman (libero) oraz Świderska (4), Pik i Bielińska (4)


  • -

Marcyniuk: chcemy pokazać kawał dobrej siatkówki

To będzie czwarty mecz dla naszego zespołu w ciągu 12 dni. W sobotę Wisła gra w Tarnowie, a teraz czeka ją starcie przed własną widownią z WTS Włocławek. Początek meczu w środę 6 lutego o godz. 17. – Mamy plus, bo gramy u siebie – mówi przyjmująca Katarzyna Marcyniuk.

Natężenie spotkań w ostatnim czasie jest bardzo duże. Wisła w zeszłym tygodniu rywalizowała jeszcze w ćwierćfinale rozgrywek o Puchar Polski. Nasze zawodniczki 30 stycznia minimalnie przegrały u siebie z ŁKS Commercecon. W tamtym starciu 28 punktów zdobyła dla Bemowskich Syren Katarzyna Marcyniuk.

Kilka dni później, już w lidze, Wisła uległa w Tarnowie Grupie Azoty 1:3. To nie był dobry występ całego zespołu.

– Mamy w tej chwili meczowy maraton. Praktycznie teraz gramy co trzy dni, a po ostatnich trzech pięciosetowych spotkaniach z rzędu, faktycznie w starciu w Tarnowie zmęczenie dało nam się we znaki. Dlatego też przytrafiało nam się sporo błędów własnych – mówi Marcyniuk.

Trener Ewa Cabajewska niedawno powiedziała, że przyjmująca jest w tym momencie zapewne liderką zespołu.

– Na pewno te słowa bardzo mnie cieszą, ale i bardzo motywują do dalszej ciężkiej pracy na treningach oraz nad skupieniem się nad tym, co jeszcze muszę poprawić w swojej grze.

Teraz przed Wisła trzy występy na własnym parkiecie w ciągu ośmiu dni. Najpierw 6 lutego o godz. 17 starcie z WTS Włocławek. Potem 9 lutego o godz. 19 z Jokerem, a na koniec 13 lutego, także o 19 z Budowlanymi z Torunia.

– Mamy do rozegrania w tak krótkim czasie trzy mecze. Na pewno nie będą to łatwe spotkania, ale mamy plus tego, że gramy u siebie, na własnej hali, przy naszej publiczności i kibicach. My ze swojej strony zrobimy wszystko, żeby wygrać za każdym razem i pokazać kawał dobrej siatkówki – dodaje Marcyniuk.



  • -

Przerwana bardzo miła ligowa seria Wisły Warszawa

Nasze zawodniczki w Tarnowie liczyły na czwarte z rzędu zwycięstwo w pierwszej lidze. Niestety, to się nie udało. W sobotę Wisła przegrała na wyjeździe z Grupą Azoty Jedynką 1:3 (17:25, 25:22, 21:25, 11:25). Teraz czas na trzy spotkania w hali OSiR Bemowo. Pierwsze z nich już w środę 6 lutego.

Jesienią Wisła przed własną widownią przegrała po bardzo emocjonującym meczu 2:3. Tamtego dnia w hali OSiR Bemowo w czwartej partii nasz zespół nie wykorzystał aż czterech piłek meczowych. W tie-breaku rywalki były o wiele lepsze. Dla naszej ekipy to była wtedy trzecia porażka z rzędu.

Teraz warszawianki pojechały do Tarnowa po trzech ligowych zwycięstwach po kolei w lidze i ostatnim dobrym, ale minimalnie przegranym ćwierćfinale Pucharu Polski z ŁKS Commercecon Łódź.

Pierwsza partia zaczęła się dobrze dla Wisły, ale skończyła dobrze dla tarnowianek. Przyjezdne prowadziły 12:10, by potem stracić aż osiem punktów w jednym ustawieniu. Gospodynie tej szansy już nie wypuściły i wygrały 25:17.

O wiele lepiej było po zmianie stron. Bemowskie Syreny znakomicie serwowały i odrzucały rywalki od siatki. Miejscowe miały problemy z przyjęciem po zagrywkach Anny Lewandowskiej i Żanety Baran. Było 11:5, a potem 16:9. Trener gospodyń próbował coś zrobić zmianami, ale nic to nie pomogło. Ostatecznie nasze zawodniczki wykorzystały trzecią piłkę setową (25:22) i doprowadziły do remisu 1:1.

W trzeciej odsłonie walka od początku była zacięta. Był remis 12:12, a potem stołeczne, podobnie jak w pierwszej części straciły kilka punktów z rzędu. I jeszcze raz miejscowe nie dały sobie wydrzeć zwycięstwa. Wykorzystały drugą piłkę na wygranie seta (25:21).

Czwarta partia zaczęła się dobrze dla Wisły, która wygrywała 4:2. Potem jednak na zagrywce w ekipie Jedynki dobrze spisywała się Joanna Sikorska. Ta zawodniczka pod nazwiskiem Sobczak przez dwa sezony występowała w naszej drużynie. Po jej serwisach było już 9:4 dla tarnowianek. Potem świetnie atakowała Paulina Głaz i miejscowe prowadziły już 14:6. Sytuacja gości była nie do pozazdroszczenia. Bardzo dobrze serwowała też Magdalena Pytel. Takiej straty nie udało się odrobić. Nasze zawodniczki z każdą kolejną akcją coraz mniej wierzyły w sukces. Na koniec znakomicie serwowała inna była Wiślaczka Magdalena Jurczyk. Drugą piłkę meczową wykorzystała Sikorska. Wynik 25:11 mówi wszystko o tym secie.

MVP meczu została Aleksandra Guzikiewicz, a więc libero gospodyń.

Czasem takie mecze się zdarzają. Teraz czas na zaledwie trzy dni odpoczynku i seria trzech spotkań przed własną publicznością. 6 lutego starcie z WTS Włocławek, potem 9 z Jokerem i 13 z Budowlanymi Toruń.

Grupa Azoty Jedynka – Wisła 3:1 (25, 25:11)


  • -

Cabajewska: mecz przegrany, ale nasza drużyna i tak jest wygrana

Ten mecz będzie jeszcze długo wspominany przez kibiców i zawodniczki warszawskiej Wisły. W środę w ćwierćfinale rozgrywek o Puchar Polski Bemowskie Syreny minimalnie przegrały u siebie z ŁKS Commercecon Łódź. Aktualne wicemistrzynie kraju zwyciężyły dopiero po tie-breaku. Ostateczna rozgrywka zakończyła się wynikiem 16:14. 

–  W tym spotkaniu było dużo emocji i pozytywnych momentów, bo nasza gra była w środę rewelacyjna. Napięcia najbardziej powodował nie przeciwnik czy zła gra, ale sędziowie. To właśnie tam były skierowane nasze emocje. Moja drużyna, mimo przegranej, tak naprawdę była wygrana – komentowała Cabajewska.

– W czasie meczu panowanie nad nerwami i elementy sportowe są tak samo ważne. Dziewczyny pokazały charakter w trudnych momentach, gdy sędziowie nie pomagali, a wręcz przeszkadzali i zabierali nam punkty. Na dodatek potrafiły zachować chłodną głową i walczyć do samego końca. Zawodniczki cały czas realizowały nasze założenia przedmeczowe. Chwała im za to. 

– Zespołu na takie spotkanie nie trzeba było oczywiście dodatkowo mobilizować. Od początku wiedziałyśmy, że nie jesteśmy faworytem tego starcia. Drużyna z Łodzi jest na trzeciej pozycji w tabeli ekstraklasy. Na dodatek grają w Lidze Mistrzyń i tam wygrywają. Dziewczyny grają przede wszystkim dla siebie. Mówiliśmy sobie przed tym meczem w szatni, że nic nie musimy, ale możemy. To rywalki musiały się starać. W pewnym momencie na pewno przyjezdni mocno się denerwowali i obawiali porażki.

– Mamy okrojony skład, ale musimy sobie radzić. Wróciła Żaneta Baran, która miała lekki uraz i dostała kilka dni wolnego. Nie chcieliśmy ryzykować większej kontuzji. Dziękuję jej za to, że zdecydowała się zagrać. Plus za jej charakter do walki.

W środę 28 punktów zdobyła Katarzyna Marcyniuk. Dla niej to drugi świetny występ z rzędu.

– Na pewno to nie był jej mecz życia. Mam na dzieję, że takie spotkania jeszcze przed nią. Bardzo dobrze zagrała. Jest to młoda dziewczyna. Za błąd w końcówce nikt nie ma do niej pretensji. Pokazuje charakter. Z meczu na mecz jest coraz mocniejszą postacią tej ekipy. Widzę, że robi cały czas postępy. Cieszę się, że realizuje to, co sugeruje jej na treningach. Nie wiem, czy powoli nie staje się liderem tej drużyny – kończy Ewa Cabajewska.

W sobotę spotkanie wyjazdowe w Tarnowie.


  • -

Wspaniale walcząca Wisła była o krok od Turnieju Finałowego Pucharu Polski

Wielkie słowa uznania należą się Bemowskim Syrenom za środowy występ w ćwierćfinale pucharowych rozgrywek. Wisła przegrała przed własną widownią z ŁKS Commercecon Łódź 2:3 (18:25, 25:21, 19:25, 25:22, 14:16). Nasze zawodniczki były dwie piłki od awansu do najlepszej czwórki zmagań.

Gospodynie przystąpiły do spotkania pokrzepione czterema zwycięstwami z rzędu. Zwłaszcza dwa ostatnie mecze były niesamowite. Wisła przegrywała najpierw 1:2 w Wieliczce z 7R Solną, a kilka dni temu na Bemowie już 0:2 z Eneą Energetykiem Poznań. Oba starcia w wyjątkowy sposób udało się wygrać. Tie-breaki były popisami naszej ekipy.

Teraz do stolicy przyjechał jeszcze bardziej wymagający rywal. ŁKS to aktualny wicemistrz kraju. Nasze zawodniczki absolutnie nie zamierzały się poddawać, choć początek nie był udany.

Można było odnieść, że wysoka stawka spotkania nieco sparaliżowała poczynania miejscowych. Rywalki grały spokojnie i kontrolowały wydarzenia na parkiecie. Tak naprawdę w żadnym momencie Wisła nie zagroziła łodziankom.

O wiele lepiej było po zmianie stron. Bemowskie Syreny zaczęły grać z wielką wiarą w siebie. Od razu przypominały się niedawne wygrane mecze. Znakomicie atakowała Katarzyna Marcyniuk. Akcje kończyła także Ewelina Mikołajewska i wracająca po urazie Żaneta Baran. Różnice w polu zagrywki zrobiła ponownie Anna Lewandowska. Ostatnie minuty partii to pokaz Mikołajewskiej, która była nie do zatrzymania.

W trzecim secie wyrównana walka była do stanu 14:14. Potem przyjezdne zdobyły cztery punkty z rzędu i uzyskanej wtedy przewagi nie oddały do końca odsłony. Ważne punkty zdobywała Daria Szczyrba, która zmieniła Aleksandrę Wójcik.

Wisła nie poddała się. ŁKS miał kilka punktów przewagi w czwartej części :(8:12), ale gospodynie odrobiły straty. Po ataku Mikołajewskiej było 17:16. Przerwę na żądanie musiał wziąć trener gości Michal Masek. Potem jeszcze kolejną, ale to nie pomogło. Gospodynie grały jak natchnione. Świetnie prezentowała się Elena Nowgorodczenko, która znakomicie kierowała poczynaniami koleżanek. Piękne punkty zdobywała także Katarzyna Połeć, a znów w defensywie świetnie spisywała się libero Alicja Markiewicz.

Bemowskie Syreny doprowadziły do tie-breaka. Ten był niesamowicie emocjonujący. Bardzo nerwowa była druga akcja. Wisła wygrywała 1:0 i chyba powinna 2:0.. Wydawało się, że rywalki dotknęły siatki. Sędziowie jednak ostatecznie zaliczyli punkt gościom. Potem rywalizacja była bardzo wyrównana. Wisła prowadziła 11:10, ale straciła trzy punkty z rzędu. Przy stanie 13:14 warszawianki obroniły piłkę meczową. Za chwilę miały w kontrze piłkę na 15:14. Nie udało się jej skończyć. W ostatniej akcji w aut zaatakowała Marcyniuk (14:16).

Mimo porażki, nasze siatkarki zasłużyły na wielkie słowa uznania. Wydawało się że ekipa z Łodzi nie powinna mieć większych problemów. Tymczasem Wisła pokazała, że nawet z brakami kadrowymi może być bliska zwycięstwa z wicemistrzem kraju.

Wisła Warszawa – ŁKS Commercecon Łódź 2:3
(18:25, 25:21, 19:25, 25:22, 14:16)
Wisła: Baran (8), Marcyniuk (28), Jaroszewicz (1), Mikołajewska (10), Połeć (12), Nowgorodczenko (2), Markiewicz (libero) oraz Lewandowska (10), Banasiak (1)
ŁKS: Bidias (10), Wójcik A. (3), Bociek (24), Alagierska (6), Efimienko-Młotkowska (14), Wójcik M. (7), Korabiec (libero) oraz Kwiatkowska (9), Szczyrba (13), Wawrzyńczyk, Strasz (libero)


🏐 NAJBLIŻSZY MECZ W STOLICY

🏐I LIGA

23 lutego 2019 roku:
Wisła - Karpaty, godz. 18, Hala przy ul. Redutowej,
wstęp wolny

🏐TABELA PIERWSZEJ LIGI

1 MKS Dąbrowa 22 52 58:26 1973:1733
2 Energetyk 22 51 59:27 1996:1777
3 7R Solna 22 48 53:28 1868:1695
4 PWSZ Tarnów 22 47 57:29 1971:1758
5 Joker Mekro 22 43 51:34 1946:1796
6 Uni Opole 22 40 52:38 1974:1873
7 Wisła Warszawa 20 37 47:34 1783:1664
8 SMS PZPS 22 28 36:44 1664:1755
9 AZS Gliwice 22 26 37:47 1771:1895
10 Karpaty Krosno 22 24 37:52 1879:1964
11 Budowlani 21 22 31:51 1697:1814
12 Mazovia 22 21 35:55 1914:2048
13 UKS Szóstka 22 12 21:58 1610:1840
14 WTS Włocławek 21 5 9:60 1235:1669

Archiwa

GALERIA

Wisła – UKS Szóstka 15.12.2018 r.

Najnowsze komentarze

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook