• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Cabajewska: to ogromny sukces. Chciałabym dalej sprawdzać się w roli trenera

  • -

Cabajewska: to ogromny sukces. Chciałabym dalej sprawdzać się w roli trenera

Została pierwszym szkoleniowcem Wisły na początku roku. Po czterech miesiącach pracy z zespołem Ewa Cabajewska świętowała w niedzielę awans do Ligi Siatkówki Kobiet. Nasza drużyna wygrała rywalizację barażową z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 3:1.

– Dla mnie to jest to oczywiście ogromny sukces, ale był on już też wielki przed spotkaniami z KSZO. Przecież to fazy play-off przystępowaliśmy z siódmego miejsca, a zagraliśmy w finale. Tam przegraliśmy z Jokerem, ale spotkania były fajne. Dobrze się to oglądało. To jest sukces tego zespołu, bo przecież od marca graliśmy w osiem zawodniczek. Powoli do nas dociera, co nam udało się osiągnąć, a ja cieszę się podwójnie, bo jestem z Warszawy – mówiła była rozgrywająca, której w pracy pomagali Joanna Mirek oraz Dawid Michor.  

Jak wspominała Cabajewska, Wisła w sezonie zasadniczym zajęła siódmą pozycję. Potem przyszły niesamowite mecze w fazie pucharowej.

– Cała ta przygoda rozpoczęła się od meczu ćwierćfinałowego w Wieliczce. Później zaczęły się dziać rzeczy niesamowite. Dziewczyny szły za ciosem. Co prawda pojawiały się jakieś wahania, falowania formy, ale praktycznie od tego momentu nie zeszliśmy już poniżej pewnego poziomu. Wygrywałyśmy kolejne mecze i teraz mamy awans, z którego wszyscy możemy się wspólnie cieszyć. Dziewczyny zasłużyły na ten awans – mówiła.

– Wracając do domu po niedzielnym meczu nie mogłam uwierzyć, że dwukrotnie przed własną widownią pokonałyśmy KSZO po 3:0. W sobotę rywalki zagrały bardzo słabo, ale to też nasza zasługa. Postawiłyśmy przede wszystkim na zagrywkę. Byłam jednak przekonana, że w drugim spotkaniu KSZO tak źle nie zagra – przyznała Cabajewska, która w styczniu zadebiutowała w roli pierwszego trenera. Była rozgrywająca wiedziała dobrze, że miejsce przed fazą play-off nie ma większego znaczenia. Kilka lat temu jako zawodniczka Muszynianki zdobyła z zespołem mistrzostwo Polski po tym, gdy zakończyła zasadniczą część zmagań na piątej pozycji.

W drugiej części sezonu nasza ekipa musiała radzić sobie w okrojonym składzie. Od marca w zespole było osiem zawodniczek. W fazie play-off były sytuacje, że w ekipie nie było nawet jednej zmiany.

– W pewnym momencie grałyśmy co trzy dni. Często przyszło nam walczyć w pięciu meczach, a do tego wiele spotkań kończyło się tie-breakami. Na treningach, no cóż, było nas mało. Dlatego często ja z Asią, z trenerem Dawidem Michorem, który później do nas dołączył oraz statystykiem Jakubem Kulikowskim musieliśmy stanąć na boisku i z tego też powodu bywało wesoło. W treningach pomagały nam też siatkarki Mazovii i NOSiR Nowy Dwór Mazowiecki – dodawała.

Cabajewska zapewniła, że chce dalej prowadzić naszą drużynę. – Musiałabym zdać jeszcze jeden egzamin, by zdobyć uprawnienia. Nie ukrywam, że po takim początku chciałabym dalej sprawdzić się w tej roli – podsumowała trenerka Wisły.

Zródła: PLS, siatka.org., PAP


🏐 NAJBLIŻSZY MECZ W STOLICY

🏐 LSK

Wisła - Volley Wrocław
12 października 2019 roku
Arena Ursynów

Archiwa

GALERIA

Wisła – UKS Szóstka 15.12.2018 r.

Najnowsze komentarze

  • tomek o
  • Stanisław Adam... o

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook