• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Archiwum newsów: Relacje meczowe 2018/2019

  • -

Fantastyczny powrót Wisły. W barażach o LSK remis

Dwie i pół godziny niesamowitej walki. Mnóstwo emocji i na koniec wygrana Bemowskich Syren. Wisła przegrywała w Ostrowcu Świętokrzyskim z KSZO 0:2, ale zwyciężyła 3:2 (21:25, 21:25, 25:20, 25:14, 15:11). Najlepszą siatkarką drugiego spotkania w barażach o LSK wybrano naszą atakującą Żanetę Baran, która zdobyła aż 34 punkty!

Przed meczem okazało się, że niezdolna do gry jest Anna Lewandowska. Nasza środkowa w środowym, przegranym szybko 0:3 spotkaniu doznała urazu pleców. To oznaczało, że drugi raz w ostatnim czasie Wisła nie miała żadnej zmiany.

Początek był naprawdę obiecujący. Było 8:5 po świetnych serwisach Katarzyny Marcyniuk. Potem czujnie pod siatką zachowały się Agnieszka Banasiak i skuteczna od początku Żaneta Baran (10:6). Dobrze funkcjonowała zagrywka, a rywalki popełniały więcej błędów niż w środę. Przy wyniku 15:10 dla Wisły o drugi już czas poprosił szkoleniowiec gospodarzy Franciszek Boczkaj. Po przerwie drugi atak skończyła była libero naszej ekipy Zuzanna Kucińska, która weszła w pierwszym secie na przyjęcie. Znów świetnie serwowała Marcyniuk (19:13). Niestety, trzy kolejne akcje wygrało KSZO i o czas musiała poprosić trener Ewa Cabajewska. Znakomicie w polu zagrywki spisywała się Olga Geyko. Przy jej podaniach miejscowe zdobyły aż osiem punktów z rzędu (19:21). Fatalną passę przełamała Baran. Potem jednak znów akcję skończyła Kucińska. Za chwilę było po wszystkim (25:21). To oznaczało, że drugą część seta nasza ekipa przegrała 2:12.

Kolejna partia rozpoczęła się źle. Było 1:4, a potem 3:7. Wisła odrobiła straty (9:10). Potem na zagrywkę w ekipie KSZO weszła Geyko i znów nasza drużyna miała problem z przyjęciem (11:17). Ten set był już nie do uratowania, choć Bemowskie Syreny dzielnie walczyły. Obroniły dwie piłki setowe, ale przy trzeciej nie dały radę (21:25).

Wisła w trzeciej partii grała lepiej. Prowadziła 10:8, a potem po fajnych zagrywkach Banasiak było 14:11. Miejscowe jeszcze raz odrobiły straty (17:17). Końcówka była jednak znakomita w wykonaniu przyjezdnych. Kluczowe akcje kończyła Banasiak. Lepiej funkcjonowało przyjęcie i blok. Znów na zagrywce ładnie spisała się Marcyniuk. Warszawianki wykorzystały pierwszą piłkę setową (25:20).

Kolejną część nasze siatkarki rozpoczęły świetnie. Super serwowała Marcyniuk (3:0). Potem akcje skończyła Banasiak i Baran (7:4). Wisła utrzymywała trzy oczka przewagi (13:10). Nasza ekipa kontrolowała wydarzenia na parkiecie. Cuda wyczyniała w defensywie. Alicja Markiewicz. Trener gospodarzy robił zmiany. Na parkiecie pojawiły się chyba wszystkie zawodniczki, ale to nic nie dało. Po asie Eleny Nowgorodczenko goście mieli 11 piłek setowych (24:13). Stołeczne wykorzystały drugą okazję. To był pogrom. 25:14.

Konieczny był zatem tie-break. Drugi w ciągu ośmiu dni dla Wisły.

Od pierwszej akcji był bardzo emocjonujący. Ważną akcję skończyła Ewelina Mikołajewska. Potem poprawiła Połeć i Baran. Dobrze też zaatakowała po prostej Marcyniuk i było 7:5. Dwie akcje z dużej wysokości skończyła jednak Koleta Łyszkiewicz.

Emocje sięgały zenitu. Po długiej wymianie ładnie zagrała Mikołajewska (10:8). To samo zrobiły Baran i Połeć (12:9). Za chwilę asem popisała się Baran. Ona kończyła także ostatnie akcje. Wisła wykorzystała drugą piłkę meczową (15:11).

Przez całe starcie, tak samo jak w czwartek Bemowskie Syreny były świetnie wspierane przez dużą grupę kibiców z Warszawy.

Trzecie i czwarte spotkanie odbędą się 27 i 28 kwietnia. Początek o godzinie 18 w hali OSiR Bemowo.


  • -

Wisła wicemistrzem pierwszej ligi. Zadecydował tie-break

To był wspaniały decydujący mecz finału pierwszej ligi. Wisła po ponad dwóch godzinach niesamowitej, heroicznej walki przegrała w środę w Świeciu z Jokerem Mekro Energoremont 2:3 (15:25, 23:25, 25:15, 25:20, 12:15). Warszawianki odrobiły dwa sety straty, ale w tie-breaku nie dały już rady. Nasza drużyna została tym samym wicemistrzem zaplecza Ligi Siatkówki Kobiet. Drugi rok z rzędu.

Po czterech meczach był remis. Najpierw pierwsze starcie w Świeciu wygrała Wisła, a potem dwa kolejne Joker. W ostatnią niedzielę przed własną widownią Bemowskie Syreny doprowadziły do wyrównania. Zgodnie z przewidywaniami przebieg ostatniego widowiska był fascynujący.

Początek był wyrównany (6:6), ale po zagrywkach Pauliny Majkowskiej miejscowe zdobyły osiem punktów z rzędu (14:6). Sytuacja warszawianek była zatem niezwykle trudna. Potem Joker prowadził 18:10. Gospodynie nie wypuściły takiej szansy na zwycięstwo w secie. Wygrały odsłonę 25:15. Przypomniał się scenariusz z drugiego spotkania finałowego, które rozegrano 31 marca. Wtedy pierwszą odsłonę Wisła przegrała 15:25.

O tym secie trzeba było jak najszybciej zapomnieć.

I tak było. W drugiej partii dobrze serwowała wracająca po urazie pleców Połeć. Sędzia nie zauważył asa, a powinno być 9:4. To nie podłamało naszych zawodniczek. Po znakomitym serwisie było Lewandowskiej 14:8 i ataku Połeć 16:10. Jokerki jednak nie zrezygnowały.

W polu serwisowym dobrze spisywała się Oriana Miechowicz i gospodynie odrobiły trzy punkty (13:16). Ewa Cabajewska musiała poprosić o przerwę na żądanie. Po niej rywalki zbliżyły się na punkt, a za chwilę wyrównały (17:17). Wisła prowadziła jeszcze 21:19, ale po serwisach Fojucik było 22:21. Niesamowicie trudny atak po wystawie dołem skończyła Mikołajewska (23:23). Wisła miała akcję na wywalczenie piłki setowej, ale zablokowana została Marcyniuk. Kolejny punkt zdobyła Dąbrowska i świecianki wygrywały już 2:0.

Trzeci set zaczął się tragicznie. Bemowskie Syreny szybko straciły cztery punkty. Potem ładnie odrobiły straty (4:4), a za chwilę prowadziły 7:4. Super serwisem popisywała się Anna Lewandowska. Nasze zawodniczki zdobyły osiem punktów z rzędu. Potem wygrywały 13:8, a po ataku Połeć 17:11. Po zbiciu Marcyniuk było 20:13. Znakomite zagrywki naszej przyjmującej załatwiły sprawę (25:15).

Kolejną odsłonę nasza ekipa rozpoczęła dobrze. Jedynym problemem była zagrywka. Po trzech zepsutych Wisła i tak jednak prowadziła 7:5. Potem po pomyłce w ataku Miechowicz 14:12. Za chwilę ładnie z szóstej strefy zaatakowała Baran, a za chwilę atak skończyła Marcyniuk (16:13). Trener Jokera Marcin Wójtowicz poprosił o czas. Po bloku na Baran był remis 18:18. Za chwilę asem popisała się Nowacka. Czujna Nowgorodczenko dała prowadzenie 20:19. Dwa cudowne ataki skończyła Połeć (22:20). Niestety, dwie kolejne akcje skończyła Majkowska. Znów włączyła się Połeć, potem jeszcze świetne bloki i 25:22! Tie-break!

Ten zaczął się źle. Joker prowadził już 4:1. Po dwóch blokach było lepiej, ale potem asem popisała się Brzoska (6:3). Warszawianki znakomicie zareagowały. Serwowała Mikołajewska, a akcje skończyła Połeć (7:7), a potem Marcyniuk. Po zepsutej zagrywce Połeć było 9:9. Potem nasza ekipa popełniła błąd techniczny, a zaraz świetnie serwowała Nowacka, która cały mecz spędziła w kwadracie (12:11 i 13:11). Decydujące punkty zdobywała 21-letnia Dąbrowska.

Wisła zatem drugi rok z rzędu została wicemistrzem pierwszej ligi, ale po raz pierwszy w takich okolicznościach. Po wielu zmianach i grając w fazie play-off w osiem zawodniczek, a ostatnio w stolicy w siedem, bo kontuzjowana była Połeć. Wielkie brawa dla naszego wspaniałego zespołu!

Dla naszego klubu, który istnieje od 2014 roku to kolejny sezon, w którym zdobywamy medal. Nie było jeszcze rozgrywek bez miejsca na podium dla Wisły. To wyjątkowe osiągnięcie.

Joker Mekro Energoremont Świecie – Wisła Warszawa 3:2
(25:15, 25:23, 15:25, 22:25, 15:12)

Stan rywalizacji do trzech zwycięstw: 3-2 dla Jokera
Joker zajął pierwsze miejsce w I lidze kobiet i zagra w barażu z KSZO.

Joker: Fojucik, Miechowicz, Majkowska, Wenerska, Brzoska, Kukulska, Żurawska (libero) oraz Dąbrowska, Sieradzka, Nowacka i Trybula
Wisła: Baran, Marcyniuk, Lewandowska, Nowgorodczenko, Mikołajewska, Połeć, Markiewicz (libero) oraz Banasiak


  • -

Będzie decydujący mecz w finale! Wisła wygrała z Jokerem

To był kapitalny niedzielny wieczór w hali OSiR Bemowo. Wisła w pięknym stylu pokonała 3:1 (24:26, 25:20, 25:20.25:16) Joker Mekro Energoremont. To oznacza, że w finale pierwszej ligi jest remis. W środę w Świeciu decydujące, piąte spotkanie. Najlepszą zawodniczką meczu została przyjmująca Ewelina Mikołajewska.

Bez kontuzjowanej Katarzyny Połeć musiały radzić sobie warszawianki w dwóch ostatnich meczach finałowych rozgrywanych we własnej hali, a to oznaczało, że Bemowskie Syreny przystępowały do tych spotkań zaledwie… w 7. Z kolei szeroką, 13-osobową kadrą dysponował trener Marcin Wójtowicz. Stawką niedzielnego pojedynku było przeniesienie rywalizacji do Świecia, w przeciwnym wypadku z tytułu mistrzyń I ligi mogły już cieszyć się „jokerki”. Trzy pierwsze akcje potoczyły się po myśli przyjezdnych, które najpierw po kiwce w środek boiska Weroniki Fojucik mogły cieszyć się z dobrego otwarcia meczu, a blok na Żanecie Baran zmusił trener Ewę Cabajewską, by bardzo wcześnie przerwać grę i wybić z uderzenia świecianki (0:5). Gospodynie nie wykorzystywały atutu własnej hali, psując zagrywkę za zagrywką. Stołeczne siatkarki odetchnęły dopiero, gdy w kilku akcjach swoje środkowe „na siatkę” wrzuciła Katarzyna Wenerska, po skutecznym bloku na Paulinie Majkowskiej było 7:9. Gospodynie konsekwentnie odrabiały straty, a atak z prawego skrzydła Baran przyniósł im kontaktowe oczko (12:13). Kiedy wydawało się, że to zespół z Warszawy ma przewagę dwukrotnie piłkę pod linię 9. Metra z pola serwisowego posłała Adrianna Kukulska i znów Joker był w uprzywilejowanej pozycji (16:19). Ekipa gości nie wykorzystała dwóch piłek setowych, ale przy trzeciej w aut zaatakowała Baran i pierwszy set padł łupem Jokera (24:26).

Drugi set rozpoczął się od dobrej gry gospodyń, ale kij w tryby wyśmienicie funkcjonującej maszyny zespołu z Warszawy włożyła Oriana Miechowicz, trzykrotnie punktując zagrywką (5:6). Joker znalazł receptę na zmęczone sezonem przeciwniczki w postaci kiwek i skrótów za siatkę, które były silną bronią przyjezdnych. Wynik ciągle oscylował jednak w okolicach remisu, gdy piłkę bez problemu w pomarańczowym umieściła Miechowicz na tablicy wyników widniał rezultat 13:13. Jako pierwsze na czoło wysunęły się warszawianki, które po bloku na Majkowskiej prowadziły trzema punktami, ale zaraz ta różnica została zniwelowana zagrywką Kukulskiej (17:16). W końcówce po błędzie nieczystego odbicia Wenerskiej szósty bieg włączyły gospodynie i ostatecznie pewnie triumfowały w drugiej odsłonie (25:20).

Trzeci set od pomyłki w ataku otworzyła Kukulska i natychmiast została ona zmieniona przez Dagmarę Dąbrowską (1:0). Kolejne kontry pokazywały, że Bemowskie Syreny nabrały pewności siebie i o czas przy stanie 4:0 poprosił trener Wójtowicz. Baran i Marcyniuk pokazywały co rusz, że sztukę gry z blokiem mają opanowaną niemal do perfekcji i w tym fragmencie seta stanowiły o sile swojego zespołu. Warszawianki z biegiem czasu traciły jednak koncentrację i roztrwoniły część swojej wysokiej przewagi (9:6). W bloku czujnie zachowała się młoda Dąbrowska i piłka spadła pod nogi atakującej zespołu gospodyń, ale status quo zostało zachowane po tym jak dwie punktowe zagrywki posłała na drugą stronę siatki Banasiak (15:11). Przy stanie 17:11 na boisko wracała Kukulska, ale gra świecianek posypała się jak domek z kart. Choć zmienniczki Jokera rzuciły się w pogoń, to nie były w stanie odrobić tak znacznych strat i po ataku Baran Wisła prowadziła 2:1 (25:20).

W pierwszych minutach czwartej odsłony strzelnicę w polu zagrywki urządziła sobie Katarzyna Marcyniuk (5:1). Szczęście sprzyjało gospodyniom, które po ofiarnych obronach kilka punktów zdobyły w dość przypadkowych okolicznościach. Będące pod presją świecianki grały nerwowo, podbijając piłkę zbyt ostro nagrywając ją na siatkę lub dotykając górnej taśmy (8:3). Zespół ze Świecia odbudowywał swoją grę bazując na najskuteczniejszym wariancie rozegrania czyli ataku z 6. strefy. Odpowiedzią na to zagranie był atak z obiegnięcia Lewandowskiej i po nim gospodynie prowadziły już 16:11. W rolę liderki w końcówce wcieliła się znów Marcyniuk i przy stanie 20:14 o czas poprosił trener Marcin Wójtowicz. Ostatnie słowo należało do warszawianek, które przedłużyły losy rywalizacji, której ostatnim akcentem będzie środowy mecz w Świeciu (25:16).

Wisła Warszawa – Joker Świecie 3:1
(24:26, 25:20, 25:20, 25:16)

Stan rywalizacji (do 3 zwycięstw): 2:2

Żródło: siatka.org


  • -

Wspaniała walka to za mało. Wisła przegrała z Jokerem

Trzeci mecz finału i druga porażka. W sobotę w hali OSiR Bemowo Wisła po ambitniej postawie do samego końca przegrała 1:3 z Jokerem Mekro Energoremont. W walce o mistrzostwo pierwszej ligi zawodniczki ze Świecia prowadzą 2:1. W niedzielę o godz 20 czwarty mecz. Najlepszą zawodniczką starcia została wybrana rozgrywająca gości Katarzyna Wenerska.

Po dwóch spotkaniach w Świeciu w poprzedni weekend był remis. Teraz zatem walka rozpoczynała się praktycznie od nowa, ale do dwóch zwycięstw. Finał jest bowiem rozgrywany w formule best of five, a więc do trzech wygranych.

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem okazało się, że Wisła zagra poważnie osłabiona. Na kontuzje pleców narzekała bowiem świetnie ostatnio prezentująca się Katarzyna Połeć. W wyjściowej szóstce zastąpiła ją Agnieszka Banasiak. Brak Połeć oznaczał, że gospodynie nie miały rezerwowej. Cały mecz musiała zatem rozegrać jedna szóstka plus libero Alicja Markiewicz.

Nasze siatkarki zasługują na wielkie słowa uznania. Walczyły z zaangażowaniem i nieustępliwością. Początek był bardzo udany. Wisłą prowadziła 11:6. Rywalki jednak sukcesywnie zmniejszały straty. Losy partii odmieniły dwie zmiany w Jokerze. Na parkiecie pojawiły się atakująca Oriana Miechowicz i przyjmująca Adrianna Kukulska. Obie były praktycznie nie do zatrzymania. W końcówce był remis 23:23, ale dwie ostatnie akcje padły łupem gości. Ponownie inauguracyjna odsłona miała kluczowe znaczenie.

W drugim secie przewaga przyjezdnych była niepodważalna. Miechowicz wyprawiła cuda. W Wiśle szwankowało przyjęcie i serwis.

O wiele lepiej było w trzeciej części. Warszawianki poprawiły zagrywkę, znakomicie atakowała Żaneta Baran. Pomagała jej dzielnie Katarzyna Marcyniuk. Zaczął działać blok. Gospodynie pewnie wygrały 25:19 i wydawało się, że pójdą za ciosem.

Początek czwartej części na to wskazywał. Wyglądało to obiecująco. Potem jednak nastąpiło totalnie zatrzymanie. Przyjezdne punktowały seriami, a Bemowskie Syreny nie były w stanie się przeciwstawić. Ostatecznie Jokerki za sprawą MIechowicz wykorzystały drugą piłkę meczową i są o krok od barażów o Ligę Siatkówki Kobiet.

W niedzielę czwarte spotkanie. W hali OSiR Bemowo ma się rozpocząć o godz. 20.

Wisła Warszawa – Joker Mekro Energoremont Świecie 1:3
(23:25, 20:25, 25:19, 18:25)


  • -

Tym razem się nie udało. Remis w finale pierwszej ligi

Dwa zupełnie różne mecze w ciągu nieco ponad 20 godzin rozegrały siatkarki Wisły w finale pierwszej ligi. W sobotę Bemowskie Syreny pokonały w Świeciu Jokera Mekro Energoremont 3:1. Dzień później zaprezentowały się zupełnie inaczej i przegrały w 75 minut 0:3 (15:25, 15:25, 22:25). W rywalizacji o mistrzostwo zaplecza LSK jest zatem remis 1:1. Teraz czas na dwa spotkania w Warszawie.

Po sobotnim zwycięstwie 3:1, nasze zawodniczki do drugiego starcia o mistrzostwo podeszły ze spokojną głową, ale chyba takiego przebiegu wydarzeń na parkiecie się nie spodziewały.

O pierwszej i drugiej partii niedzielnego meczu najlepiej napisać jak najmniej. Naszym zawodniczkom brakowało chyba nieco skupienia, a miejscowe grały o wiele lepiej niż poprzedniego dnia. W 19 minut Jokerki wygrały 25:15. O tym secie trzeba było jak najszybciej zapomnieć.

Początek następnego był obiecujący. Wisła wygrywała 3:1. Potem jednak miejscowe rozkręcały się z każdą kolejną akcją. Po pięciu minutach było już 9:5 dla świecianek. Potem 11:7, a po pewnym czasie już 17:8.

To nie był dzień Bemowskich Syren. Gospodynie znakomicie serwowały, a nasze zawodniczki miały problem z przyjęciem. Bez niego, trudno było rozgrywać Elenie Nowgorodczenko. Szwankowała także skuteczność w ataku. Na dodatek miejscowe praktycznie nie popełniały błędów w pierwszej akcji i na kontrze. Z tak grającymi podopiecznymi Marcina Wójtowicza zwyciężyć się po prostu nie dało. I jeszcze raz mieliśmy wynik 25:15.

Kolejna odsłona była w wykonaniu stołecznych siatkarek o wiele lepsza i długo dawała nadzieję na przedłużenie rywalizacji. Zdecydowanie mniej było błędów własnych i trwała wyrównana walka. Po ataku Mikołajewskiej z szóstej strefy był remis 15:15. Potem po asie Marcyniuk 19:19. Warszawianki grały niezwykle ambitnie (21:20). Niestety za chwilę po ataku Fojucik na kontrze Joker wygrywał 22:21. Dwa kolejne błędy sprawiły, że świecianki miały dwie piłki meczowe (24:22). Wykorzystały pierwszą.

To był piąty występ Wisły w ciągu zaledwie ośmiu dni. Widać było, że naszym siatkarkom brakuje dynamiki. Teraz czas na kilka dni odpoczynku i dwa spotkania w Warszawie, 6 i 7 kwietnia.

Walka toczy się do trzech zwycięstw.

Korespondencja ze Świecia


🏐 NAJBLIŻSZY MECZ W STOLICY

🏐 LSK

Wisła - Volley Wrocław
12 października 2019 roku
Arena Ursynów

Archiwa

GALERIA

Wisła – UKS Szóstka 15.12.2018 r.

Najnowsze komentarze

  • tomek o
  • Stanisław Adam... o

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook