• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Archiwum newsów: Siatkówka

  • -

Fantastyczny powrót Wisły. W barażach o LSK remis

Dwie i pół godziny niesamowitej walki. Mnóstwo emocji i na koniec wygrana Bemowskich Syren. Wisła przegrywała w Ostrowcu Świętokrzyskim z KSZO 0:2, ale zwyciężyła 3:2 (21:25, 21:25, 25:20, 25:14, 15:11). Najlepszą siatkarką drugiego spotkania w barażach o LSK wybrano naszą atakującą Żanetę Baran, która zdobyła aż 34 punkty!

Przed meczem okazało się, że niezdolna do gry jest Anna Lewandowska. Nasza środkowa w środowym, przegranym szybko 0:3 spotkaniu doznała urazu pleców. To oznaczało, że drugi raz w ostatnim czasie Wisła nie miała żadnej zmiany.

Początek był naprawdę obiecujący. Było 8:5 po świetnych serwisach Katarzyny Marcyniuk. Potem czujnie pod siatką zachowały się Agnieszka Banasiak i skuteczna od początku Żaneta Baran (10:6). Dobrze funkcjonowała zagrywka, a rywalki popełniały więcej błędów niż w środę. Przy wyniku 15:10 dla Wisły o drugi już czas poprosił szkoleniowiec gospodarzy Franciszek Boczkaj. Po przerwie drugi atak skończyła była libero naszej ekipy Zuzanna Kucińska, która weszła w pierwszym secie na przyjęcie. Znów świetnie serwowała Marcyniuk (19:13). Niestety, trzy kolejne akcje wygrało KSZO i o czas musiała poprosić trener Ewa Cabajewska. Znakomicie w polu zagrywki spisywała się Olga Geyko. Przy jej podaniach miejscowe zdobyły aż osiem punktów z rzędu (19:21). Fatalną passę przełamała Baran. Potem jednak znów akcję skończyła Kucińska. Za chwilę było po wszystkim (25:21). To oznaczało, że drugą część seta nasza ekipa przegrała 2:12.

Kolejna partia rozpoczęła się źle. Było 1:4, a potem 3:7. Wisła odrobiła straty (9:10). Potem na zagrywkę w ekipie KSZO weszła Geyko i znów nasza drużyna miała problem z przyjęciem (11:17). Ten set był już nie do uratowania, choć Bemowskie Syreny dzielnie walczyły. Obroniły dwie piłki setowe, ale przy trzeciej nie dały radę (21:25).

Wisła w trzeciej partii grała lepiej. Prowadziła 10:8, a potem po fajnych zagrywkach Banasiak było 14:11. Miejscowe jeszcze raz odrobiły straty (17:17). Końcówka była jednak znakomita w wykonaniu przyjezdnych. Kluczowe akcje kończyła Banasiak. Lepiej funkcjonowało przyjęcie i blok. Znów na zagrywce ładnie spisała się Marcyniuk. Warszawianki wykorzystały pierwszą piłkę setową (25:20).

Kolejną część nasze siatkarki rozpoczęły świetnie. Super serwowała Marcyniuk (3:0). Potem akcje skończyła Banasiak i Baran (7:4). Wisła utrzymywała trzy oczka przewagi (13:10). Nasza ekipa kontrolowała wydarzenia na parkiecie. Cuda wyczyniała w defensywie. Alicja Markiewicz. Trener gospodarzy robił zmiany. Na parkiecie pojawiły się chyba wszystkie zawodniczki, ale to nic nie dało. Po asie Eleny Nowgorodczenko goście mieli 11 piłek setowych (24:13). Stołeczne wykorzystały drugą okazję. To był pogrom. 25:14.

Konieczny był zatem tie-break. Drugi w ciągu ośmiu dni dla Wisły.

Od pierwszej akcji był bardzo emocjonujący. Ważną akcję skończyła Ewelina Mikołajewska. Potem poprawiła Połeć i Baran. Dobrze też zaatakowała po prostej Marcyniuk i było 7:5. Dwie akcje z dużej wysokości skończyła jednak Koleta Łyszkiewicz.

Emocje sięgały zenitu. Po długiej wymianie ładnie zagrała Mikołajewska (10:8). To samo zrobiły Baran i Połeć (12:9). Za chwilę asem popisała się Baran. Ona kończyła także ostatnie akcje. Wisła wykorzystała drugą piłkę meczową (15:11).

Przez całe starcie, tak samo jak w czwartek Bemowskie Syreny były świetnie wspierane przez dużą grupę kibiców z Warszawy.

Trzecie i czwarte spotkanie odbędą się 27 i 28 kwietnia. Początek o godzinie 18 w hali OSiR Bemowo.


  • -

Wisła wicemistrzem pierwszej ligi. Zadecydował tie-break

To był wspaniały decydujący mecz finału pierwszej ligi. Wisła po ponad dwóch godzinach niesamowitej, heroicznej walki przegrała w środę w Świeciu z Jokerem Mekro Energoremont 2:3 (15:25, 23:25, 25:15, 25:20, 12:15). Warszawianki odrobiły dwa sety straty, ale w tie-breaku nie dały już rady. Nasza drużyna została tym samym wicemistrzem zaplecza Ligi Siatkówki Kobiet. Drugi rok z rzędu.

Po czterech meczach był remis. Najpierw pierwsze starcie w Świeciu wygrała Wisła, a potem dwa kolejne Joker. W ostatnią niedzielę przed własną widownią Bemowskie Syreny doprowadziły do wyrównania. Zgodnie z przewidywaniami przebieg ostatniego widowiska był fascynujący.

Początek był wyrównany (6:6), ale po zagrywkach Pauliny Majkowskiej miejscowe zdobyły osiem punktów z rzędu (14:6). Sytuacja warszawianek była zatem niezwykle trudna. Potem Joker prowadził 18:10. Gospodynie nie wypuściły takiej szansy na zwycięstwo w secie. Wygrały odsłonę 25:15. Przypomniał się scenariusz z drugiego spotkania finałowego, które rozegrano 31 marca. Wtedy pierwszą odsłonę Wisła przegrała 15:25.

O tym secie trzeba było jak najszybciej zapomnieć.

I tak było. W drugiej partii dobrze serwowała wracająca po urazie pleców Połeć. Sędzia nie zauważył asa, a powinno być 9:4. To nie podłamało naszych zawodniczek. Po znakomitym serwisie było Lewandowskiej 14:8 i ataku Połeć 16:10. Jokerki jednak nie zrezygnowały.

W polu serwisowym dobrze spisywała się Oriana Miechowicz i gospodynie odrobiły trzy punkty (13:16). Ewa Cabajewska musiała poprosić o przerwę na żądanie. Po niej rywalki zbliżyły się na punkt, a za chwilę wyrównały (17:17). Wisła prowadziła jeszcze 21:19, ale po serwisach Fojucik było 22:21. Niesamowicie trudny atak po wystawie dołem skończyła Mikołajewska (23:23). Wisła miała akcję na wywalczenie piłki setowej, ale zablokowana została Marcyniuk. Kolejny punkt zdobyła Dąbrowska i świecianki wygrywały już 2:0.

Trzeci set zaczął się tragicznie. Bemowskie Syreny szybko straciły cztery punkty. Potem ładnie odrobiły straty (4:4), a za chwilę prowadziły 7:4. Super serwisem popisywała się Anna Lewandowska. Nasze zawodniczki zdobyły osiem punktów z rzędu. Potem wygrywały 13:8, a po ataku Połeć 17:11. Po zbiciu Marcyniuk było 20:13. Znakomite zagrywki naszej przyjmującej załatwiły sprawę (25:15).

Kolejną odsłonę nasza ekipa rozpoczęła dobrze. Jedynym problemem była zagrywka. Po trzech zepsutych Wisła i tak jednak prowadziła 7:5. Potem po pomyłce w ataku Miechowicz 14:12. Za chwilę ładnie z szóstej strefy zaatakowała Baran, a za chwilę atak skończyła Marcyniuk (16:13). Trener Jokera Marcin Wójtowicz poprosił o czas. Po bloku na Baran był remis 18:18. Za chwilę asem popisała się Nowacka. Czujna Nowgorodczenko dała prowadzenie 20:19. Dwa cudowne ataki skończyła Połeć (22:20). Niestety, dwie kolejne akcje skończyła Majkowska. Znów włączyła się Połeć, potem jeszcze świetne bloki i 25:22! Tie-break!

Ten zaczął się źle. Joker prowadził już 4:1. Po dwóch blokach było lepiej, ale potem asem popisała się Brzoska (6:3). Warszawianki znakomicie zareagowały. Serwowała Mikołajewska, a akcje skończyła Połeć (7:7), a potem Marcyniuk. Po zepsutej zagrywce Połeć było 9:9. Potem nasza ekipa popełniła błąd techniczny, a zaraz świetnie serwowała Nowacka, która cały mecz spędziła w kwadracie (12:11 i 13:11). Decydujące punkty zdobywała 21-letnia Dąbrowska.

Wisła zatem drugi rok z rzędu została wicemistrzem pierwszej ligi, ale po raz pierwszy w takich okolicznościach. Po wielu zmianach i grając w fazie play-off w osiem zawodniczek, a ostatnio w stolicy w siedem, bo kontuzjowana była Połeć. Wielkie brawa dla naszego wspaniałego zespołu!

Dla naszego klubu, który istnieje od 2014 roku to kolejny sezon, w którym zdobywamy medal. Nie było jeszcze rozgrywek bez miejsca na podium dla Wisły. To wyjątkowe osiągnięcie.

Joker Mekro Energoremont Świecie – Wisła Warszawa 3:2
(25:15, 25:23, 15:25, 22:25, 15:12)

Stan rywalizacji do trzech zwycięstw: 3-2 dla Jokera
Joker zajął pierwsze miejsce w I lidze kobiet i zagra w barażu z KSZO.

Joker: Fojucik, Miechowicz, Majkowska, Wenerska, Brzoska, Kukulska, Żurawska (libero) oraz Dąbrowska, Sieradzka, Nowacka i Trybula
Wisła: Baran, Marcyniuk, Lewandowska, Nowgorodczenko, Mikołajewska, Połeć, Markiewicz (libero) oraz Banasiak


  • -

Piękna walka nie wystarczyła. Będzie decydujący mecz

Dwa i pół godziny wspaniałej rywalizacji, wiele kontrowersji i na koniec przegrała Wisły. Nasza drużyna w czwartym meczu półfinału pierwszej ligi w poniedziałek uległa 2:3 (25:27, 32:30, 22:25, 25:21, 9:15) Grupie Azoty PWSZ Tarnów. Najlepszą siatkarką starcia została wybrana była zawodniczka warszawskiej ekipy Joanna Sikorska. W środę decydujące spotkanie w tej parze na parkiecie rywalek.

W niedzielę Wisła wygrała 3:0, ale trudno było się spodziewać, że dzień później będzie podobnie. Zawodniczki z Tarnowa znakomicie zdawały sobie sprawę, że to dla nich mecz ostatniej szansy. Porażka oznaczała koniec marzeń o finale pierwszej ligi.

Jak się potem okazało, niezwykle istotny tego dnia był inauguracyjny set. Wisła miała w nim dwie piłki setowe i szanse po swojej stronie. Nie udało się ich wykorzystać. Rywalki zwyciężyły 27:25. Dzień wcześniej pierwsza odsłona miała taki sam wynik, ale dla naszej ekipy. Potem gospodynie dominowały na parkiecie.

W poniedziałek Bemowskie Syreny wspaniale walczyły. W drugiej partii obroniły kilka piłek setowych i same wykorzystały czwartą szansę. Zwyciężyły po ponad półgodzinnej części 32:30. Po trzecim secie i słabej końcówce znów musiały odrabiać straty. I jeszcze raz to się udało.

Czwarta odsłona od początku przebiegała pod dyktando naszego zespołu. Decydował zatem tie-break.

W nim zaczęło się źle (3:6). Potem było lepiej, ale bardzo kontrowersyjna decyzja sędziów sprawiła, że zamiast wyniki 6:7, zrobiło się 5:8. Wisła nie dała rady już się pozbierać. Przegrała tie-breaka 9:15.

Tego dnia Wisła miała zdecydowanie więcej problemów w przyjęciu. O wiele więcej było również niewymuszonych błędów. Na dodatek w ważnych momentach akcje kończyła Joanna Sikorska. Nasza była zawodniczka zdobyła 32 punkty.

Te dwa mecze w Warszawie miały zatem podobny przebieg jak te z poprzedniego tygodnia. Najpierw wygrywały gospodynie, potem przyjezdne. Czas zatem na decydujące, piąte spotkanie.

Odbędzie się ono w Tarnowie w środę. W finale na zwycięzcę czeka już Joker Mekro Świecie, a na przegranego w rywalizacji o brązowe medale MKS Dąbrowa Górnicza.

Wisła Warszawa – Grupa Azoty PWSZ Tarnów 2:3
(25:27, 32:30, 22:25, 25:21, 9:15)

Stan rywalizacji: 2:2


  • -

Cabajewska: teraz to rywalki mają zagwozdkę. W sobotę chcemy półfinału

Dwa wygrane spotkania w Wieliczce stawiają Bemowskie Syreny w znakomitej pozycji w ćwierćfinałowej rywalizacji w pierwszej lidze. Wisła prowadzi z 7R Solną 2:0. W sobotę trzecie starcie w tej parze. Mecz odbędzie się w hali OSiR Bemowo.

Na mecze do Małopolski Wisła jechała po jedno zwycięstwo. Tymczasem wróciła z dwoma. Jest Pani zaskoczona?

Ewa Cabajewska: Nie spodziewałam się, że w Wieliczce uda nam się wygrać tam dwa razy. Po pierwszym spotkaniu, gdy dziewczyny tak fajnie zagrały, wierzyłam, że sobie równie dobrze poradzą. Oba mecze były tak naprawdę niezwykle zacięte i wyczerpujące. Chwała zawodniczkom za to, co zrobiły. Zaprezentowały się bardzo dobrze, po prostu lepiej niż 7R Solna. Fantastycznie realizowały założenia. To, co zaplanowaliśmy, dobrze się sprawdziło. Grały cierpliwie i nie popełniały wielu błędów własnych. Podeszły do tych spotkań mocno skoncentrowane i zdeterminowane.

W ostatnim czasie niektórych mogło nieco irytować to, że wiele punktów Wisła traciła przez brak asekuracji w obroni. Teraz to się zdecydowanie poprawiło.

To prawda, zwracałam ostatnio na to uwagę na treningach. Wprawdzie kilku piłek nie udało się obronić, ale nie miało to wielkiego znaczenia. Nie były takim problemem. Może dla widza to było denerwujące, ale nam nie przeszkadzało. Nie odchodziliśmy ani razu od naszych celów i założeń. Reszta się sprawdziła. Mówiłam naszej libero Ali Markiewicz, że kilka takich piłek może wpaść i nic złego się nie stanie. Bardziej trzeba było się skupić na naszych kontrataku i to się udawało.

Co było kluczowe?

Przede wszystkim podeszłyśmy do tych meczów odpowiednio pod kątem mentalnym. Zawodniczki były bardzo skoncentrowane. Świetnie wyglądała zagrywka, która ustawiała nam fantastycznie oba mecze. Tak jak wspomniałam, mało było błędów, a na dodatek w obronie wyciągałyśmy tyle niesamowicie trudnych piłek, że po prostu nie mogłyśmy przegrać. Takie mam wrażenie. Było oczywiście trochę nerwów, ale zwyciężyłyśmy i trzeba się cieszyć.

W sobotę spotkanie w Warszawie. Będzie ostatnie w ćwierćfinale?

Chciałabym bardzo, aby udało nam się wygrać w trzecim spotkaniu. Naprawdę wierzę to, że dziewczyny dadzą radę. Pokazały to w Wieliczce. Znów potwierdziło się, że play-offy rządzą się swoimi prawami. W tej fazie wszystko się zeruje. Tutaj nie gramy o punkty ligowe, tu liczy się tylko zwycięstwo. Zamknęliśmy pewien okres, a teraz zaczęliśmy tak naprawdę wszystko od początku. Teraz to rywalki mają zagwozdkę. To one się kompletnie nie spodziewały, ze po dwóch meczach będą przegrywały 0:2. To one w sobotę będą musiały walczyć o życie.

Do tego meczu przystąpicie ze spokojną głową chyba także z innego powodu? Jakiego?

Wiem, że mamy jeszcze rezerwy. Tyle mogę powiedzieć. Kasia Marcyniuk na pewno dołoży jeszcze trochę. Ona przed własna widownią gra rewelacyjnie. W Wieliczce chyba nie zaprezentowała nawet 80 procent możliwości. Tak samo Ewelina Mikołajewska. To mnie tak napawa dodatkowym optymizmem. One mogą grać jeszcze lepiej.

W Wieliczce wspaniale zaprezentowała się Żaneta Baran. W niedzielę została MVP.

Żaneta bardzo lubi tam występować. Jej sprzyja klimat Wieliczki i tamtej hali. W styczniu w starciu ligowym również zagrała rewelacyjnie i została MVP. W niedzielę jej występ był koncertowy. Zagrała tak, jak wszyscy od niej oczekują i spodziewają się. Wzięła na siebie dość spory ciężar. Pokazała klasę. Myślę, że sama też wymaga od siebie takich występów.


  • -

Solne miasto zdobyte po raz drugi. Wisła wraca z dwoma zwycięstwami

Kapitalnie rozpoczęcie fazy play-off dla naszej ekipy. W ćwierćfinale pierwszej ligi Wisła w niedzielę pokonała w Wieliczce 7R Solnę 3:1 (24:26, 25:23, 25:19, 25:22). Dzień wcześniej mecz miał bardzo podobny przebieg. Warszawianki wygrały także 3:1 i prowadzą już w tej rundzie 2:0. Najlepszą zawodniczką spotkania została wybrana atakująca Żaneta Baran. W sobotę o godz. 18 mecz w stolicy. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw.

Ten mecz był praktycznie kalką sobotniego. Wisła znów gorzej zaczęła, a świetnie skończyła. 

W pierwszej odsłonie warszawianki walczyły jednak niesamowicie do samego końca. Przegrywały już 20:24, ale doprowadziły do remisu. Potem jednak dwie akcje padły łupem miejscowych. To naszych dziewczyn nie zniechęciło. 

Na pewno oba zespoły miały w głowie to, co stało się dzień wcześniej. 

W drugiej partii “Tygrysice” wygrywały 21:20, ale końcówka była znakomita w wykonaniu przyjezdnych. Na zagrywce pojawiła się kapitan Elena Nowgorodczenko. Świetnie akcje Anna Lewandowska. Tak sama środkowa zablokowała Grabkę i Wisła miała pierwszą piłkę setową (24:23). Ostatnia, jak się potem akcja tej odsłony była długa i chaotyczna. Znów warszawianki z Lewandowską i Baran na czele dobrze zagrały blokiem. Mieliśmy zatem remis 1:1.  
 
Dobrą postawę nasze siatkarki prezentowały też od rozpoczęcia kolejnej odsłony. Było 5:2, a potem po atakach Marcyniuk oraz Baran 12:8. Znów znakomicie funkcjonował blok. Na zagrywce nadal był Nowgorodczenko. Baran znów skończyła i było 14:8. Za chwilę asem popisała się Marcyniuk. Bemowskie Syreny prowadziły już 16:9. Potem spokojnie utrzymywały przewagę. Po autowym serwisie miały sześć piłek setowych (24:18). Udało się wykorzystać drugą okazję. Świetnie ze środka zaatakowała Lewandowska.

W czwartej części miejscowe grały nieco lepiej. Nasze siatkarki przegrywały 9:13, ale za chwilę było już tylko 12:13. Dobrą zmianę na zagrywce dała ponownie w tym sezonie Agnieszka Banasiak. Po kolejnym ataku Marcyniuk był remis 15:15. Za moment z miejsca jeszcze raz zbijała ta sama przyjmująca i Wisła objęła prowadzenie. Nie wypuściła go do końca.  

Nowgorodczenko znakomicie podawała do szóstej strefy. I jeszcze raz punkt zdobyła Marcyniuk. Po akcji Mikołajewskiej było już 21:19. Znów idealnie zaatakowała wspaniała przez całe starcie Baran.  

Po cudownym ataku Mikołajewskiej Wisła miała trzy piłki meczowe. Wykorzystała drugą za sprawą Marcyniuk. Brawo!  

Wszystkie zawodniczki ponownie zagrały na bardzo wysokim poziomie.  

Po tych dwóch meczach widać znaczą poprawę w grze Wisły w elemencie asekuracji. Wprawdzie kilka kiwek rywalek wpadło w pole, ale stołeczny zespół zdecydowanie lepiej broni. Na to w ostatnich dniach mocno na treningach uwagę zwracała Ewa Cabajewska.  

W sobotę o godz. 18 trzeci i być może ostatni mecz w tej parze. Wisła podejmę wieliczanki w hali OSiR Bemowo. Zapraszamy!

7R Solna Wieliczka – Wisła Warszawa 1:3 (26:24, 23:25, 19:25, 22:25)

Wisła: Baran, Marcyniuk, Lewandowska, Mikołajewska, Połeć, Nowgorodczenko, Markiewicz (libero) – Banasiak.


🏐 NAJBLIŻSZY MECZ W STOLICY

🏐 LSK

październik 2019 roku
hala OSiR Bemowo
wstęp wolny

🏐TABELA PIERWSZEJ LIGI

1 MKS Dąbrowa 26 64 70:27 2308:1994
2 7R Solna 26 59 65:31 2218:1992
3 Azoty Tarnów 26 56 66:34 2299:2061
4 Energetyk 26 54 64:38 2348:2135
5 Joker Mekro 26 52 60:38 2264:2070
6 AZS Uni 26 51 64:42 2349:2190
7 Wisła Warszawa 26 46 58:43 2169:2072
8 KŚ AZS Gliwice 26 32 44:53 2038:2121
9 SMS PZPS 26 30 42:56 2031:2171
10 Budowlani 26 30 41:60 2092:2239
11 Karpaty Krosno 26 28 42:61 2186:2270
12 Mazovia 26 25 41:65 2275:2423
13 UKS Szóstka 26 14 25:69 1905:2194
14 WTS Włocławek 26 5 10:75 1522:2072

Archiwa

GALERIA

Wisła – UKS Szóstka 15.12.2018 r.

Najnowsze komentarze

  • tomek o
  • Stanisław Adam... o

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook