• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Archiwum newsów: Wypowiedzi 2018/2019

  • -

Trener Jokera nie ma wątpliwości: Oba zespoły zasługują na złoto

10 kwietnia o godzinie 18 w Świeciu rozpocznie się ostatnie spotkanie niesamowitego finału pierwszej ligi. Wisła Warszawa zagra z miejscowym Jokerem Mekro Energoremontem. Emocje będą na pewno wspaniałe. Obie drużyny mogą być w siebie bardzo dumne.  

W ostatni weekend w stolicy Bemowskie Syreny w sobotę przegrały 1:3, by dzień później pokonać zespół ze Świecia w takim samym stosunku. Taki wynik sprawił, że o mistrzostwie zaplecza Ligi Siatkówki Kobiet zadecyduje piąty mecz.

– Rywalizacja wraca do Świecia, dla kibiców to bardzo dobrze – podkreśla trener Jokera Marcin Wojtowicz. – Udało się wygrać w Warszawie pierwszy mecz, co dało trochę luzu przed niedzielną konfrontacją. W niedzielę zawodniczki Wisły były jednak dużo lepiej dysponowane od nas i zasłużenie wygrały. Teraz ostatni mecz. Po nim już wszystko będzie wiadome. Mam nadzieje, że stworzymy dobre widowisko, bo złote medale powinny dostać dziewczyny z obydwu drużyn – dodaje szkoleniowiec cytowany przez serwis joker-swiecie.pl


  • -

Cabajewska: chętnie dźwigniemy ciężar pierwszego miejsca

Dwa wielkie mecze czekają nas w hali OSiR Bemowo. Wisła po raz trzeci zagra w finale pierwszej ligi. W sobotę i niedzielę o godz. 20 spotkania z Jokerem Mekro Energoremont Świecie. Wstęp wolny. Zapraszamy!

Po dwóch spotkaniach na wyjeździe jest remis. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw.

– Dziewczyny miały trochę czasu na regenerację, ale niestety nie było to kilka dni, tylko praktycznie półtora. Po niedzielnej porażce wyciągnęliśmy wnioski. To oczywiste – mówi Ewa Cabajewska.

Po zamieszaniu z dostępnością hali OSiR Bemowo, mecze z Jokerem odbędą się w sobotę i niedzielę o godz. 20.

– Wiemy, że ta godzina jest jedyną możliwą, aby rozegrać spotkania we własnej hali. Po ostatnich zawirowaniach i wizją przeprowadzenia tych starć Świeciu, taka pora i tak stanowi najmniejszy problem.

– Wierzę, że dziewczyny zrobią wszystko, żeby zdobyć mistrzostwo na własnym parkiecie. Zasłużyły na nie w stu procentach, tak samo jak nasi najwspanialsi kibice.

Trener i siatkarki ze Świecie stwierdzili, że do Warszawy jadą bez presji, bo i tak osiągnęli już dużo w tym sezonie.

– O mistrzostwo nie gra się na luzie. Skoro przyjadą do stolicy bez presji i nie mają nic do stracenia, to my chętnie dźwigniemy ciężar pierwszego miejsca – kończy trener Ewa Cabajewska.


  • -

Nowgorodczenko: teraz wszystko zaczyna się od początku

Za nami dwa pierwsze spotkania w finale pierwszej ligi. Po potyczkach w Świeciu jest remis. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw, a teraz dwa mecze w Warszawie. W sobotę i niedzielę o godz. 20 w hali OSiR Bemowo.

W Świeciu Wisła pierwszego dnia wygrała 3:1, a drugiego przegrała 0:3.

– Wiadomo, że finał składa się meczów, w których jest najwięcej emocji i nerwów. W sobotę panowaliśmy na parkiecie. Zagraliśmy bardzo skutecznie w bloku oraz obronie. Niestety w niedzielę wynik był udany dla Jokera. Dwa pierwsze sety zdecydowanie nam nie wyszły. W trzecim udało się powrócić ze swoją grę i naprawdę niewiele brakowało, żeby odwrócić partię na naszą korzyść. Potem mogłoby się wszystko zdarzyć. To się jednak nie udało – mówi kapitan Wisły Elena Nowgorodczenko.

– Teraz w Warszawie zaczynamy wszystko od nowa. Łącznie mamy tydzień, aby poprawić to, co nie wyszło w niedzielę w Świeciu. Nie lubię przewidywać wyników meczów, w których sama gram. Wiem jedynie i jestem pewna, że zdobycie mistrzostwa pierwszej ligi w niedzielę w stolicy to w tej chwili nasze największe marzenie – dodaje rozgrywająca.


  • -

Cabajewska: w tym momencie drugie miejsce nas nie zadowoli

Wisła startowała do fazy play-off jako siódma drużyna sezonu regularnego. Po środowej wygranej w decydującym spotkaniu półfinału w Tarnowie jest już w najlepszej dwójce. Teraz czas na weekendowe dwa mecze w Świeciu z Jokerem Mekro Energoremontem.

Starcie w Tarnowie miało niesamowity przebieg. W drugim i trzecim secie Bemowskie Syreny odrabiały straty od wyniku 20:24. Ostatecznie wygrały cały mecz 3:0.

– To się chyba nigdy nie zdarzyło i nie będzie już miało miejsca.  Świadczy to o charakterze zespołu i każdej z dziewczyn indywidualnie. To zwycięstwo zostało wyszarpane z tego parkietu. Wiara w sukces była bardzo duża. Zawodniczki świetnie reagowały w obronie. W ważnych momentach idealnie podbijały ataki Joanny Sikorskiej, która dwa dni wcześniej zdobyła tyle punktów. Na dodatek nie było żadnych błędów w końcówkach. Siatkarki były skoncentrowane i zdeterminowane. Widać było, jak mocno chcą, gdy raz piłka wpadła w pole i nikt jej nie odbił. Wtedy były bardzo złe na siebie, ale szybko to przełożyły w pozytywy. To był mecz bajeczka.

– Od dłuższego czasu gramy w takiej konfiguracji, a więc w osiem siatkarek. Wiemy, że jest trudno. Już jest koniec sezonu i gra się teraz o najwyższe cele. Nie ma co kalkulować. Tylko i wyłącznie trzeba liczyć, że zdrowie pozwoli na kolejne spotkania. Mieliśmy w środę problem z Anną Lewandowską, ale to jest właśnie związane z tym dużym wysiłkiem w ostatnich tygodniach – mówi Cabajewska.

Ona zespół objęła w styczniu. Z czasem do sztabu dołączyli Joanna Mirek oraz Dawid Michon.

– To był nasz najlepszy mecz od początku roku. Nadal uważam, że każda z zawodniczek ma jeszcze rezerwy i stać je na lepszą grę. Fajnie, byłoby to zobaczyć. Nie da się przez cały sezon grać na najwyższym poziomie. Mieliśmy słabsze spotkanie ze Świeciem na wyjeździe, ale rywalki bardzo dobrze zagrały. W Warszawie nie zaprezentowaliśmy się dobrze w poniedziałek w czwartym spotkaniu półfinałowym.

– Ja jednak wierzyłam bardzo mocno od samego początku w te dziewczyny i tę drużynę. Na to, co się teraz dzieje składa się wiele rzeczy. Pojawiają się głosy, że to stało się po moim przyjściu, ale to nie tak do końca. Każdy pomógł w tym, jak to teraz wygląda. Na początku trener Hilko, potem Mariaskin. Później ja, Joanna Mirek i Dawid Michor.

Teraz czas na finałowe spotkania z Jokerem. Rywalizacja odbywa się do trzech zwycięstw. W barażach o LSK rywalem będzie zapewne KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, które przegrało pierwsze starcie z Volleyem Wrocław.

– Wszyscy nam mówią, że nie ma szans, abyśmy przegrali finał. Dziewczyny z Tarnowa mówiły już nam, abyśmy pozdrowiły zespół z Ostrowca Świętokrzyskiego. To jest bardzo fajne i budujące. Rywalki nas doceniły. Teraz zaszliśmy tak daleko, że nie ma już co kalkulować. Trzeba wyjść i grać. Drugie miejsce już nas nie zadowoli – dodaje Cabajewska.

O baraże zagrają siódma z piątą drużyną po sezonie zasadniczym.

– Wszyscy są chyba zaskoczeni składem finału. Potwierdziło się, że nie ma co ustalać miejsc przed końcem sezonu. Wszystkie zespoły, które były faworytami, nie dały rady. Mówię o ekipach z Poznania, Opola, Wieliczki czy Dąbrowy Górniczej. Te ekipy wcześniej wymieniały się w czołówce. Tam były mocne składy, a w play-offach nie było co zbierać. To jest właśnie sport, zwłaszcza kobiecy. Jest nieobliczalny. Trzeba po prostu grać do końca i wierzyć w swoje możliwości oraz nie odpuszczać – kończy była siatkarka klubów ekstraklasy.

W sobotę w Świeciu mecz o godz. 18, a w niedzielę o 17.


  • -

Nowgorodczenko: nie tylko my przyczyniłyśmy się do niedzielnej wygranej

Przegrana i wygrana. Z takim dorobkiem z Tarnowa wróciły nasze siatkarki. Wisła w półfinale pierwszej ligi remisuje zatem z Grupą Azoty PWSZ 1:1. Teraz czas na dwa spotkania w stolicy. Najpierw w niedzielę o godz. 19.30, a potem w poniedziałek 25 marca o godz. 17. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw.

W ostatni weekend Wisła najpierw przegrała 0:3, by dzień później pokonać trzeci zespół sezonu zasadniczego 3:2.

– Bardzo dobrze wiedziałyśmy, że weekend w Tarnowie będzie bardzo trudny i tak właśnie było. Bez względu na sobotni wynik i naszą przegraną 0:3, to nie był łatwy mecz. Było w nim dużo walki i wyczerpujących akcji. Niestety, popełniłyśmy więcej błędów własnych i to doprowadziło do porażki. – mówi kapitan Bemowskich Syren Elena Nowgorodczenko.

– Następnego dnia było inaczej. Po dokładnie analizie sobotniego spotkania, udało nam się w całości wykonać założenia sztabu trenerskiego. W niedzielę po prostu byliśmy wszyscy jednym mechanizmem, w którym wszystko dobrze działało. Nie mówię tylko o ośmiu zawodniczkach, które były na parkiecie w naszym zespole. Mam na myśli także cały sztab, statystyka, pana prezesa z małżonką oraz kibiców, którzy przyjechali, aby nas wspierać. Jestem przekonana, że to wszystko razem pomogło nam pokonać tego wymagającego przeciwnika. Teraz mamy remis 1:1 i walczymy dalej – dodaje ukraińska rozgrywająca.


🏐 NAJBLIŻSZY MECZ W STOLICY

🏐I LIGA

Wisła - KSZO Ostrowiec Świętokrzyski
27 i 28 kwietnia,
godz. 18
hala OSiR Bemowo
wstęp wolny

🏐TABELA PIERWSZEJ LIGI

1 MKS Dąbrowa 26 64 70:27 2308:1994
2 7R Solna 26 59 65:31 2218:1992
3 Azoty Tarnów 26 56 66:34 2299:2061
4 Energetyk 26 54 64:38 2348:2135
5 Joker Mekro 26 52 60:38 2264:2070
6 AZS Uni 26 51 64:42 2349:2190
7 Wisła Warszawa 26 46 58:43 2169:2072
8 KŚ AZS Gliwice 26 32 44:53 2038:2121
9 SMS PZPS 26 30 42:56 2031:2171
10 Budowlani 26 30 41:60 2092:2239
11 Karpaty Krosno 26 28 42:61 2186:2270
12 Mazovia 26 25 41:65 2275:2423
13 UKS Szóstka 26 14 25:69 1905:2194
14 WTS Włocławek 26 5 10:75 1522:2072

Archiwa

GALERIA

Wisła – UKS Szóstka 15.12.2018 r.

Najnowsze komentarze

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook