• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Archiwum newsów: Wypowiedzi 2018/2019

  • -

Nowgorodczenko: teraz wszystko zaczyna się od początku

Za nami dwa pierwsze spotkania w finale pierwszej ligi. Po potyczkach w Świeciu jest remis. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw, a teraz dwa mecze w Warszawie. W sobotę i niedzielę o godz. 20 w hali OSiR Bemowo.

W Świeciu Wisła pierwszego dnia wygrała 3:1, a drugiego przegrała 0:3.

– Wiadomo, że finał składa się meczów, w których jest najwięcej emocji i nerwów. W sobotę panowaliśmy na parkiecie. Zagraliśmy bardzo skutecznie w bloku oraz obronie. Niestety w niedzielę wynik był udany dla Jokera. Dwa pierwsze sety zdecydowanie nam nie wyszły. W trzecim udało się powrócić ze swoją grę i naprawdę niewiele brakowało, żeby odwrócić partię na naszą korzyść. Potem mogłoby się wszystko zdarzyć. To się jednak nie udało – mówi kapitan Wisły Elena Nowgorodczenko.

– Teraz w Warszawie zaczynamy wszystko od nowa. Łącznie mamy tydzień, aby poprawić to, co nie wyszło w niedzielę w Świeciu. Nie lubię przewidywać wyników meczów, w których sama gram. Wiem jedynie i jestem pewna, że zdobycie mistrzostwa pierwszej ligi w niedzielę w stolicy to w tej chwili nasze największe marzenie – dodaje rozgrywająca.


  • -

Cabajewska: w tym momencie drugie miejsce nas nie zadowoli

Wisła startowała do fazy play-off jako siódma drużyna sezonu regularnego. Po środowej wygranej w decydującym spotkaniu półfinału w Tarnowie jest już w najlepszej dwójce. Teraz czas na weekendowe dwa mecze w Świeciu z Jokerem Mekro Energoremontem.

Starcie w Tarnowie miało niesamowity przebieg. W drugim i trzecim secie Bemowskie Syreny odrabiały straty od wyniku 20:24. Ostatecznie wygrały cały mecz 3:0.

– To się chyba nigdy nie zdarzyło i nie będzie już miało miejsca.  Świadczy to o charakterze zespołu i każdej z dziewczyn indywidualnie. To zwycięstwo zostało wyszarpane z tego parkietu. Wiara w sukces była bardzo duża. Zawodniczki świetnie reagowały w obronie. W ważnych momentach idealnie podbijały ataki Joanny Sikorskiej, która dwa dni wcześniej zdobyła tyle punktów. Na dodatek nie było żadnych błędów w końcówkach. Siatkarki były skoncentrowane i zdeterminowane. Widać było, jak mocno chcą, gdy raz piłka wpadła w pole i nikt jej nie odbił. Wtedy były bardzo złe na siebie, ale szybko to przełożyły w pozytywy. To był mecz bajeczka.

– Od dłuższego czasu gramy w takiej konfiguracji, a więc w osiem siatkarek. Wiemy, że jest trudno. Już jest koniec sezonu i gra się teraz o najwyższe cele. Nie ma co kalkulować. Tylko i wyłącznie trzeba liczyć, że zdrowie pozwoli na kolejne spotkania. Mieliśmy w środę problem z Anną Lewandowską, ale to jest właśnie związane z tym dużym wysiłkiem w ostatnich tygodniach – mówi Cabajewska.

Ona zespół objęła w styczniu. Z czasem do sztabu dołączyli Joanna Mirek oraz Dawid Michon.

– To był nasz najlepszy mecz od początku roku. Nadal uważam, że każda z zawodniczek ma jeszcze rezerwy i stać je na lepszą grę. Fajnie, byłoby to zobaczyć. Nie da się przez cały sezon grać na najwyższym poziomie. Mieliśmy słabsze spotkanie ze Świeciem na wyjeździe, ale rywalki bardzo dobrze zagrały. W Warszawie nie zaprezentowaliśmy się dobrze w poniedziałek w czwartym spotkaniu półfinałowym.

– Ja jednak wierzyłam bardzo mocno od samego początku w te dziewczyny i tę drużynę. Na to, co się teraz dzieje składa się wiele rzeczy. Pojawiają się głosy, że to stało się po moim przyjściu, ale to nie tak do końca. Każdy pomógł w tym, jak to teraz wygląda. Na początku trener Hilko, potem Mariaskin. Później ja, Joanna Mirek i Dawid Michor.

Teraz czas na finałowe spotkania z Jokerem. Rywalizacja odbywa się do trzech zwycięstw. W barażach o LSK rywalem będzie zapewne KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, które przegrało pierwsze starcie z Volleyem Wrocław.

– Wszyscy nam mówią, że nie ma szans, abyśmy przegrali finał. Dziewczyny z Tarnowa mówiły już nam, abyśmy pozdrowiły zespół z Ostrowca Świętokrzyskiego. To jest bardzo fajne i budujące. Rywalki nas doceniły. Teraz zaszliśmy tak daleko, że nie ma już co kalkulować. Trzeba wyjść i grać. Drugie miejsce już nas nie zadowoli – dodaje Cabajewska.

O baraże zagrają siódma z piątą drużyną po sezonie zasadniczym.

– Wszyscy są chyba zaskoczeni składem finału. Potwierdziło się, że nie ma co ustalać miejsc przed końcem sezonu. Wszystkie zespoły, które były faworytami, nie dały rady. Mówię o ekipach z Poznania, Opola, Wieliczki czy Dąbrowy Górniczej. Te ekipy wcześniej wymieniały się w czołówce. Tam były mocne składy, a w play-offach nie było co zbierać. To jest właśnie sport, zwłaszcza kobiecy. Jest nieobliczalny. Trzeba po prostu grać do końca i wierzyć w swoje możliwości oraz nie odpuszczać – kończy była siatkarka klubów ekstraklasy.

W sobotę w Świeciu mecz o godz. 18, a w niedzielę o 17.


  • -

Nowgorodczenko: nie tylko my przyczyniłyśmy się do niedzielnej wygranej

Przegrana i wygrana. Z takim dorobkiem z Tarnowa wróciły nasze siatkarki. Wisła w półfinale pierwszej ligi remisuje zatem z Grupą Azoty PWSZ 1:1. Teraz czas na dwa spotkania w stolicy. Najpierw w niedzielę o godz. 19.30, a potem w poniedziałek 25 marca o godz. 17. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw.

W ostatni weekend Wisła najpierw przegrała 0:3, by dzień później pokonać trzeci zespół sezonu zasadniczego 3:2.

– Bardzo dobrze wiedziałyśmy, że weekend w Tarnowie będzie bardzo trudny i tak właśnie było. Bez względu na sobotni wynik i naszą przegraną 0:3, to nie był łatwy mecz. Było w nim dużo walki i wyczerpujących akcji. Niestety, popełniłyśmy więcej błędów własnych i to doprowadziło do porażki. – mówi kapitan Bemowskich Syren Elena Nowgorodczenko.

– Następnego dnia było inaczej. Po dokładnie analizie sobotniego spotkania, udało nam się w całości wykonać założenia sztabu trenerskiego. W niedzielę po prostu byliśmy wszyscy jednym mechanizmem, w którym wszystko dobrze działało. Nie mówię tylko o ośmiu zawodniczkach, które były na parkiecie w naszym zespole. Mam na myśli także cały sztab, statystyka, pana prezesa z małżonką oraz kibiców, którzy przyjechali, aby nas wspierać. Jestem przekonana, że to wszystko razem pomogło nam pokonać tego wymagającego przeciwnika. Teraz mamy remis 1:1 i walczymy dalej – dodaje ukraińska rozgrywająca.


  • -

Michor: zagramy pełni pokory, ale teraz wszystko jest możliwe

Jeszcze kilka tygodni temu pracował w Legionovii. Teraz Dawid Michor jest w sztabie szkoleniowym Wisły Warszawa. Razem z nim nasz zespół trenują Ewa Cabajewska oraz Joanna Mirek. Trio znakomicie poradziło sobie w pierwszej rundzie play-off. Bemowskie Syreny pod wodzą trójki szkoleniowców wyeliminowały 7R Solnę Wieliczka.

Od niedawna jest Pan w sztabie szkoleniowym Wisły. Jak to się stało?

To był zbieg okoliczności. Tak to można nazwać w uproszczeniu. Nadarzyła się możliwość współpracy i uznałem, że praca w seniorskim klubie jest fajną okazją do rozwoju i zdobycia doświadczenia. Nie bez znaczenia było to, że znam się z Ewą Cabajewską. Ciekawiło mnie, jak tak doświadczona siatkarka widzi siatkówkę będąc w roli trenera. Dobre chęci i obustronny entuzjazm sprawił, że moja droga z Wisła się zeszła i dzisiaj mogę podnosić umiejętności i wykorzystywać dotychczasowe doświadczenia będąc częścią sztabu szkoleniowego tego klubu. Mam nadzieję, że z tej współpracy nie tylko ja będę zadowolony

Był Pan z zespołem w Wieliczce. Czul  Pan, że odegrał jakąś rolę w tamtych dwóch zwycięstwach?

Jeśli nawet odegrałem jakaś minimalną rolę, to nie ma to znaczenia i w ogóle się nad tym nie zastanawiałem. Sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Każdy, nawet kierowca ma swoje zadanie do zrealizowania, ale najtrudniejsze należy do graczy i to dziewczyny swoją postawą zapewniły awans do kolejnej rundy. Stało się tak ku uciesze wszystkich ludzi w klubie i kibiców. Cały sztab wykonał pracę, tak jak należało i o to w tym wszystkim chodzi. Jestem wdzięczny za zaufanie, jakim obdarzyła mnie Ewa i cała ekipa od pierwszego dnia w klubie. Chcę pomagać, jak tylko będę potrafił.

W Warszawie Wisła wygrała jeszcze pewniej i awansowała do półfinału. Zaskoczenie?

Wiedziałem, jak dziewczyny prezentowały się w tym krótkim tygodniu przygotowań i jeśli pokażą to samo w meczu, to wygramy. Po drugiej stronie oczywiście był ciągle ten sam zespół, który świetnie prezentował się w rundzie zasadniczej. Po wyjazdowych zwycięstwach, to Solna Wieliczka była w zdecydowanie trudniejszej sytuacji. Wszystkie zespoły na tym etapie rozgrywek mają swoje problemy, dlatego jeszcze większy szacunek dla dziewczyn, że potrafiły rozstrzygnąć awans w trzech spotkaniach.

Co było kluczem do zwycięstwa w sobotę?

Najważniejsze było to, że dziewczyny zrealizowały założenia taktyczne. Wszystko, co sobie nakreśliliśmy przed spotkaniami, sprawdziło się i mogliśmy kontrolować grę na przestrzeni całej rywalizacji. Nie mogę pominąć sfery mentalnej, z seta na set widziałem większą pewność w poczynaniach zespołu i choć zdarzały nam się przestoje, to potrafiliśmy powrócić do właściwego poziomu koncentracji. Umiejętności nam nie brakuje, jeśli zdrowie pozwoli i będziemy potrafili zachować odpowiedni poziom koncentracji, to jesteśmy bardzo trudnym rywalem dla każdego przeciwnika.

Teraz w półfinale Wisłę czeka walka z Jedynką Tarnów. Czuje Pan, że tego rywala też można wyeliminować?

Do każdego przeciwnika przygotowujemy się tak samo, znamy jego mocne i słabe strony oraz zdajemy sobie sprawę, że dla nich również nie jesteśmy tajemnicą. Oba zespoły rzucą na szalę wszystkie swoje najlepsze działa. Przystępujemy do rywalizacji, w której nie ma zaznaczenia, to co działo się do tej pory patrząc na tabelę. Wierzę w nasz zespół i wiem, że jeśli będziemy walczyć o każdą piłkę do ostatniego gwizdka, to ponownie wzniesiemy ręce w geście triumfu.

Wisła z ośmioma zawodniczkami w składzie pokonała drugą drużynę sezonu zasadniczego. Teraz wszystko jest możliwe?

Tak uważam. Jak wspomniałem, każdy z zespołów ma problemy. Nie jesteśmy tutaj wyjątkiem. Wspólnie zrobimy wszystko, żeby jak najlepiej przygotować się do kolejnego rywala. Małymi krokami, nie wybiegając za bardzo w przyszłość, koncentrując się na najbliższym meczu, zrobimy wszystko, co w naszej mocy. To jest droga, jaką chcemy podążać. Po pokonaniu przeszkody, jaką był wicelider rozgrywek po rundzie zasadniczej, nikt u nas nie popada w huraoptymizm. Robimy swoje i wiemy, na co nas stać. Play-off rządzi się swoimi prawami i dyspozycja danego dnia ma jeszcze większe znaczenie niż w rundzie zasadniczej. Pełni pokory, ale również wiary we własne możliwości, z przyjemnością zmierzymy się z kolejnym przeciwnikiem.




  • -

Lewandowska: rywalki na pewno będą ryzykować w każdym elemencie

23-letnia środkowa ma za sobą udane występy w dwóch spotkaniach ćwierćfinału play-off. W Wieliczce Wisła z Anną Lewandowską w składzie dwa razy pokonała 7R Solna. W sobotę trzeci mecz w tej parze. Bemowskie Syreny podejmą rywalki w hali przy Obrońców Tobruku.

Spodziewała się Pani, że wygracie dwa razy?

Nie spodziewałam się niczego. Okrojony skład nie sprawił, że obawiałam się wyniku. Wiedziałam, że jadąc do Wieliczki czekają nas trudne dwa mecze, w których musimy zagrać na 110% swoich możliwości i tak też się stało. Byłyśmy dobrze przygotowane taktycznie, same też pomagałyśmy sobie na boisku. Myślę, że z boku można było zauważyć nasz team spirit i walkę o każdą piłkę do samego końca. Te dwie wygrane nas bardzo podbudowały.

Ligowa wygrana po tie-breaku w styczniu w Wieliczce miała znaczenie psychologiczne?

Wracając do styczniowego starcia, można powiedzieć, że wtedy dosłownie wyszarpałyśmy wygraną. Fajnie wspominamy tamten mecz, mamy z tamtej hali dobre wspomnienia i dobrze nam się tam gra. Zespół z Wieliczki ma naprawdę fantastycznych kibiców, których doping niesie także drużynę przeciwną. Na spotkaniach zawsze pojawia się ktoś z naszych kibiców, to też nas motywuje.

Co było kluczowe w tych dwóch meczach? Asekuracja w obronie? Serwis?

Uważam, że kluczową rolę w sobotnim spotkaniu odegrała agresywna zagrywka, która odrzuciła rywalki od siatki. Przez to mogłyśmy ustawić szczelny blok na skrzydłach i poniekąd utrudnić grę środkowych. W drugim meczu pomimo zmęczenia, zagrałyśmy bardzo dobrze w obronie i skończyłyśmy dużo decydujących piłek na siatce.

Po pierwszym, przegranym secie w niedzielę czuła Pani, że spotkanie skończy się tak samo jak to dzień wcześniej?

Niedzielny mecz był o tyle trudniejszy, że walczyłyśmy też ze zmęczeniem. Fajnie, że dzięki pomocy trenerów wypracowałyśmy w trakcie sezonu jakąś wytrzymałość, dzięki której w najważniejszych momentach potrafiłyśmy zebrać siły i wygrać końcówki setów. A to było naszą dużą bolączką w trakcie rundy zasadniczej. Cały mecz był bardzo zacięty, więc wygrane akcje w kontratakach po efektownych obronach podcięły skrzydła naszym rywalkom. Można powiedzieć, że po pierwszym secie, to my postawiłyśmy warunki przeciwniczkom.

Pani zagra znakomicie w obu spotkaniach. To forma specjalnie przygotowana na fazę play-off?

 Jeśli ktoś twierdzi, że dobrze zagrałam, to proszę pogratulować moim dziewczynom z zespołu. Nie licząc bloku, gra środkowej jest uwarunkowana dokładnym przyjęciem i obroną oraz dobrym rozegraniem. Ja naprawdę nie miałam na co narzekać, dlatego przyzwoite mecze z Wieliczką to zasługa moich koleżanek. Jeśli chodzi o moją formę na play-offy, to uważam, że mam jeszcze spore rezerwy, jeśli chodzi o grę która by mnie usatysfakcjonowała.

Jest Was naprawdę mało w zespole. Jak się udało zregenerować przed niedzielą?

Sztab szkoleniowy z Panem prezesem na czele postawił całe środowisko fizjoterapeutów na równe nogi, dlatego zarówno w piątek, jak i w niedzielę mogłyśmy liczyć na współpracę fachowców którzy pomogli nam częściowo się zregenerować. Euforia i emocje opadły, my „wyczyściłyśmy” głowy i byłyśmy gotowe do następnego meczu.

W sobotę zakończycie rywalizację w trzech meczach?

Zespół z Wieliczki nie bez powodu utrzymał się w czołówce tabeli, dlatego nie wierzę, że przyjadą do Warszawy z opuszczoną głową. W dalszym ciągu jest to bardzo groźny zespół, który na pewno będzie ryzykował w każdym elemencie, aby przedłużyć rywalizację. Dwa wygrane mecze w Wieliczce tylko pobudziły nasz apetyt. Nastawiamy się na trudny mecz, ale podejdziemy do spotkania bardzo skoncentrowane i zdeterminowane. Interesuje nas tylko wygrana, na którą będziemy musiały ponownie ciężko zapracować. Chcemy zakończyć rywalizację w trzech meczach przed naszymi kibicami.


GALERIA

Wisła – UKS Szóstka 15.12.2018 r.

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook