• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Po meczu z Nike stołeczna drużyna jest wciąż niepokonana

  • -

Po meczu z Nike stołeczna drużyna jest wciąż niepokonana

Opromienione zwycięstwem nad PTPS Piła siatkarki Wisły w zaskakująco złym stylu rozpoczęły pierwszoligowe spotkanie z Sokołów S.A. Nike Węgrów. Trochę dało o sobie znać zmęczenie, a trochę rozkojarzenie wywołane największym sukcesem w historii klubu, czyli awansem do ćwierćfinału rozgrywek o Puchar Polski. Ostatecznie, przede wszystkim za sprawą Katarzyny Nadziałek i Anny Łozowskiej, warszawianki stanęły na wysokości zadania i ku radości (także tych najmłodszych) kibiców ograły rywalki 3:1 ( -26, 20, 14, 11).


Decydujące dla losów spotkania było pojawienie się na parkiecie w drugiej partii rozgrywającej Katarzyny Nadziałek. Zastąpiła ona mającą wyraźnie słabszy dzień Elenę Nowgorodczenko, która znalazła się w pierwszej szóstce na mecz z Nike.

28-letnia siatkarka, która nie tak dawno grała w Orlen Lidze w drużynie z Piły wyeliminowanej niedawno z Pucharu Polski przez warszawianki, uspokoiła grę stołecznego zespołu i pomogła mu w odniesieniu kolejnego zwycięstwa w tym sezonie. Choć – dodajmy – pierwszy set sobotniego spotkania wcale nie zapowiadał tak łatwego w sumie sukcesu.

Warszawiankom dobrze wiodło się w nim do stanu 11:6. W tym momencie na parkiecie, zamiast Izabeli Soji, w roli rozgrywającej drużyny z Węgrowa pojawiła się Adrianna Czaplicka. To dodało drużynie Nike nowej energii. Nagle w  podopieczne trenera Roberta Kupisza wstąpiła nowa nadzieja. Złapały w związku z tym drugi oddech i zaczęły odrabiać straty. Aby, przez kilka sekund, świętować zwycięstwo 25:23 w pierwszej partii.

Jak się chwilę później okazało była to przedwczesna radość, bowiem sędzia główny ostatecznie – po konsultacjach – słusznie zmienił decyzję i uznał protesty zawodniczek Wisły. Arbiter w pierwszej chwili ogłosił bowiem, że warszawianki przeprowadziły autowy atak. Piłka jednak ewidentnie zahaczyła o blok siatkarek Nike i sędzia przyznał, że tego nie zauważył.

Co się odwlecze, to nie uciecze. Zawodniczki z Węgorzewa nie załamały się tą sytuacją, walczyły na całego, i ostatecznie wygrały w pierwszym secie 28:26.

Tego w bemowskiej hali przy ul. Obrońców Tobruku nikt się nie spodziewał. Mając w pamięci znakomity mecz z PTPS kibice spodziewali się łatwego zwycięstwa nad Nike, tymczasem wszystko układało się nie tak, jak można to było sobie wstępnie wyobrazić.

Szybko jednak sytuacja się odmieniła. Głównie – jak już wspomnieliśmy – za sprawą pojawienia się na boisku Katarzyny Nadziałek. Warszawianki prowadziły wtedy 9:8 w drugim secie, wciąż jednak nie mogły złapać właściwego rytmu. Na dodatek w chwilę potem zrobiło się 9:9. Trener Mirosław Zawieracz poprosił więc o czas. I od tego momentu wreszcie coś drgnęło w grze stołecznego zespołu.

Pokazałyśmy dziś, że w naszej drużynie wszystkie zawodniczki prezentują dobry, równy poziom – opowiadała potem Katarzyna Nadziałek. – Trudniej jest pokazać się z dobrej strony, gdy nie gra się od początku meczu i trzeba w pewnym momencie wejść na boisko. Wszystkie jesteśmy jednak na to przygotowane. Gdy nie pojawiamy się w podstawowym składzie, jesteśmy w każdej chwili gotowe, by wbiec na parkiet i odmienić losy meczu. Tak też było dzisiaj – dodała rozgrywająca warszawskiej drużyny.

Ostatecznie więc zawodniczki Wisły – po trudnym dla nich początku spotkania – odnalazły wreszcie właściwy rytm i kolejne sety wygrały już z dużym spokojem oraz, z charakterystyczną dla siebie w obecnym sezonie, pewnością siebie. Mimo że tym razem trener Zawieracz postawił na inne ustawienie drużyny, niż zazwyczaj.

Nieważne, co wydarzyło się w pierwszym secie. To był wypadek przy pracy. Potem wszystko potoczyło się już tak, jak powinno – oceniła przebieg sobotnich wypadków Nadziałek. – Oczywiście, po ostatnim pucharowym meczu z PTPS nie miałyśmy zbyt wiele czasu na właściwe przygotowanie, jednak to nie może być żadnym usprawiedliwieniem tego, co stało się w pierwszej partii. Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło.

Na pewno czułyśmy zmęczenie po pucharowym meczu z PTPS, jednak najistotniejsze jest że zrobiłyśmy swoje i wygrałyśmy. Pokazałyśmy, że jesteśmy dobrym zespołem – dodała Anna Łozowska, która została wybrana najlepszą zawodniczką meczu z Nike.

WISŁA WARSZAWA – Nike Węgrów 3:1 (26:28, 25:20, 25;14, 25:11)

Wisła: Wellna, Laziuk, Gorzewska, Nowgorodczenko, Hatala, Sobczak, Saad (libero) oraz Łozowska, Nadziałek i Zaczkowska.

Sokołów S.A. Nike Węgrów: Soja, Świstek, Szymańska, Raczyńska, Panufnik, Wojtkiewicz, Matusz (libero) oraz Nowacka, Lipińska i Czaplicka.


🏐 NAJBLIŻSZY MECZ W STOLICY

🏐I LIGA

23 lutego 2019 roku:
Wisła - Karpaty, godz. 18, Hala przy ul. Redutowej,
wstęp wolny

🏐TABELA PIERWSZEJ LIGI

1 MKS Dąbrowa 22 52 58:26 1973:1733
2 Energetyk 22 51 59:27 1996:1777
3 7R Solna 22 48 53:28 1868:1695
4 PWSZ Tarnów 22 47 57:29 1971:1758
5 Joker Mekro 22 43 51:34 1946:1796
6 Uni Opole 22 40 52:38 1974:1873
7 Wisła Warszawa 20 37 47:34 1783:1664
8 SMS PZPS 22 28 36:44 1664:1755
9 AZS Gliwice 22 26 37:47 1771:1895
10 Karpaty Krosno 22 24 37:52 1879:1964
11 Budowlani 21 22 31:51 1697:1814
12 Mazovia 22 21 35:55 1914:2048
13 UKS Szóstka 22 12 21:58 1610:1840
14 WTS Włocławek 21 5 9:60 1235:1669

Archiwa

GALERIA

Wisła – UKS Szóstka 15.12.2018 r.

Najnowsze komentarze

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook