• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Wisła w pełnym składzie, ale pokonana. Fatalna druga część meczu

  • -

Wisła w pełnym składzie, ale pokonana. Fatalna druga część meczu

Drugi raz z rzędu nasza drużyna prowadziła w meczu 2:1, by ostatecznie schodzić z parkietu pokonana. W środę Wisła przegrała w Radomiu z E.Leclerc Radomką 2:3. MVP starcia została środkowa gospodyń Julietta Lazcano. Warszawskie zawodniczki mają na koncie dziewięć porażek w dziewięciu kolejkach. 


Siatkarki ze stolicy po raz pierwszy w sezonie wystąpiły w pełnym składzie. Do drużyny dołączyła Niki Del Rio Correa. Niestety to nie pomogło w odniesieniu pierwszego zwycięstwa w sezonie, choć brazylijska przyjmująca rozegrała niezły mecz.

Ponownie w obecnych rozgrywkach Wisła rozpoczęła wyjazdowe spotkanie bardzo źle. Szybko było 5:0 dla miejscowych. Później wprawdzie nasze siatkarki zbliżyły się najmniej na cztery punkty (8:12). Nic więcej nie mogły jednak zrobić. Radomianki świetnie prezentowały się w ataku. Praktycznie nie do zatrzymania były Emilia Mucha i Marharyta Azizowa. Bemowskie Syreny miały straszne problemy w przyjęciu,  które praktycznie nie istniało. Tak naprawdę jedynie blok punktowy funkcjonował jako tako. Jeśli chodzi o skuteczność w ataku to w pierwszej odsłonie wynosiła ona tylko niespełna 30 procent. Tak się nie da wygrać. Radomka zwyciężyła w tym secie 25:16.

Pocieszenie po tej partii było jasne. Po prostu gorzej już być nie mogło. I takie przewidywania się sprawdziły. Było o wiele lepiej. Stres minął, warszawianki grały pewnie. Dobrze zaczął funkcjonować serwis, który wcześniej nie sprawiał rywalkom żadnych problemów. Fenomenalnie w defensywie prezentowała się Adriana Adamek.

Trudne akcje kończyły Niki, Joycinha oraz Aleksandra Szymańska. Trener miejscowych Adam Grabowski prosił o przerwy na żądanie, ale niewiele one pomagały. Przy serwisie Niki nasza drużyna zdobyła pięć punktów z rzędu  (19:10). Nadal zdecydowanie lepiej niż na początku sezonu wyglądał blok punktowy i wyblok. Dzięki temu można było konstruować kontry. Dobrą zmianę dała Aleksandra Lipska, która zastąpiła Joycinhę.

Po dwóch świetnych atakach Niki Wisła miała dziewięć piłek setowych. Udało się wykorzystać pierwszą okazję (25:15).

W kolejnej odsłonie nadal na wysokim poziomie grała nasza brazylijska przyjmująca. Del Rio była wszędzie. Wciąż dobrze funkcjonowało przyjęcie, które poprawiło się w poprzedniej partii. Wisła spokojnie prowadziła 15;10. Potem było 20:17, ale miejscowe zdobyły trzy punkty z rzędu. Po czasie akcje skończyły Połeć i Mikołajewska, która w trzeciej partii zdecydowanie poprawiła skuteczność. Za chwilę nasz zespół popełnił kuriozalny błąd w rozegraniu, ale ważną piłką znów skończyła Połeć. W ataku pomyliła się Azizowa i przyjezdne miały dwie piłki setowe.  Za chwilę Radomka pomyliła się w polu serwisowym (23:25).

Czwarty set zaczął się źle. Podopieczne Agnieszki Rabki przegrywały 1:4, a potem po świetnych zagrywkach Majki Szczepańskiej-Pogody 5:10. W Wiśle nastąpiły kolejne zmiany. Na rozegraniu pojawiła się Katarzyna Olczyk, a na przyjęciu Katarzyna Marcyniuk. Na parkiecie była także Lipska. Nic to jednak nie pomogło. Znów nie było przyjęcia. To był chyba najgorszy set Wisły w jej krótkiej historii występów w LSK. Po ataku Pogody miejscowe miały 12! piłek na doprowadzenie do tie-breaka. Wykorzystały drugą po błędzie Niki (13:25).

Tie-break był popisem miejscowych, a w zasadzie jednej zawodniczki. Paulina Szpak serwowała tak, że po kilku jego minutach było 8:0. Rozgrywająca Radomki samymi asami zdobyła trzy punkty. Nic już nie dało się zrobić. Po ataku Emilii Muchy gospodynie miały siedem piłek meczowych (14:7). Mucha wykorzystała drugą okazję. To był drugi z rzędu tak wysoko przegrany tie-break.

W piątek w Arenie Ursynów spotkanie z Eneą PTPS Piła. Początek o godz. 17.30,

E.Leclerc Radomka Radom – Wisła Warszawa 3:2 (25:16, 15:25, 23:25, 25:13, 15:8).


GALERIA

Wisła – UKS Szóstka 15.12.2018 r.

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook