• sekretariat@wisla-warszawa.pl

Z piekła do nieba, czyli jak Wisła wygrała pierwszy, finałowy mecz z Proximą

  • -

Z piekła do nieba, czyli jak Wisła wygrała pierwszy, finałowy mecz z Proximą

Z piekła do nieba – tak Monika Gorzewska podsumowała to, co przeżyły w pierwszym meczu finału 1. Ligi kobiet zawodniczki Wisły. I trudno nie zgodzić się z tym opisem. Stołeczny zespół, po pełnej emocji i zwrotów akcji siatkarskiej potyczce, pokonał Proximę Kraków 3:2 (-23, 19, -23, 10, 9).


W pewnym momencie spotkania sytuacja warszawskiego zespołu stała się niewesoła. – Po tym, jak nasze rywalki wygrały trzeciego seta, zrobiło się gorąco. Na szczęście później wszystko ułożyło się już po naszej myśli – dodała Gorzewska, środkowa Wisły.

Łatwo jednak – podkreślmy to jeszcze raz – nie było. Po wyrównanym starcie pierwszej partii, od stanu 14:14 przewagę zaczęły sobie konsekwentnie budować zawodniczki krakowskiej drużyny. I choć potem nasz zespół, przede wszystkim za sprawą świetnej postawy Kingi Hatali, odrobił straty oraz doprowadził do remisu 19:19, decydująca wyrównana walka punkt za punkt przyniosła ostatecznie sukces Proximie, która wygrała tego seta 25:23.

Drużyna z Krakowa zwyciężyła w pierwszej partii mimo tego, że gdy prowadziła 18:16 doszło do mocno nieprzyjemnej dla niej sytuacji – poważnej kontuzji (najprawdopodobniej naderwanie ścięgna podeszwowego) doznała najlepsza atakująca Proximy, Iwona Krochmal.

Bardzo zmotywowane i nieustannie zachęcane do jeszcze lepszej gry przez trenera Alessandro Chiappiniego siatkarki krakowskiego zespołu, mimo wystąpienia nieprzewidzianych komplikacji, nie dały wydrzeć sobie wygranej w pierwszym secie. A styl i efektywność prezentowane przez Proximę nie wróżyły warszawiankom niczego dobrego w kolejnej odsłonie niedzielnego spotkania.

Jak się jednak po raz kolejny potwierdziło, we wróżby nie ma co wierzyć. Drugi set wyglądał inaczej niż pierwszy. Może poza tym, że wciąż szalała Kinga Hatala, której potężne ataki siały spustoszenie w ekipie gości. Przy okazji jednak na wyższy poziom wspięła się także Karolina Ciaszkiewicz-Lach, a wszystkie zawodniczki Wisły zagrały o niebo lepiej niż w pierwszej partii.

Przy okazji warto wspomnieć, że po udanym początku drugiego seta, od stanu 10:4, kolejne pięć punktów zdobył zespół gości. Gdy na tablicy zapalił się wynik 10:9 trener Mirosław Zawieracz zdecydował się na zmianę rozgrywającej – Olenę Novgorodchenko zastąpiła Katarzyna Nadziałek. Ta decyzja poprawiła jakość gry warszawianek. Po wejściu na parkiet byłej zawodniczki m.in. Nafty Piła stołeczna ekipa znów mocniej ruszyła do przodu, by wygrać tę partię 25:19.

Emocji więc w hali na Bemowie nie brakowało, tyle że nie zawsze były one miłe stołecznym kibicom. Huśtawka nastrojów trwała w najlepsze. Warszawianki prowadziły przez większość trzeciej odsłony finałowego meczu, Kinga Hatala wciąż uderzała jak z armaty, w atakach wspierała ją nadal Karolina Ciaszkiewicz-Lach, a wśród udanych zagrań Katarzyny Nadziałek znalazły się tym razem także as serwisowy oraz efektowna, zwieńczona sukcesem próba rozgrywania piłki w pozycji siedzącej.

Jednym słowem – siatkarki Wisły mocno starały się, by nie dać się ograć w trzeciej partii. Niestety, nie udało im się to, mimo iż prowadziły w tym secie 22:20, a potem 23:22. Krakowianki odrobiły straty, a także wykorzystały pierwsza piłkę setową, by ostatecznie zwyciężyć 25:23.

No i w tym momencie właśnie, jak zauważyła wcześniej Monika Gorzewska, w hali przy ul. Obrońców Tobruku zrobiło się gorąco.

Tyle że atmosfera szybko się poprawiła, a temperatura – na szczęście dla kibiców stołecznego zespołu – wyraźnie spadła. Przebieg czwartego seta wywołał u nas wspomnienie słynnej arii z opery „Rigoletto” Giuseppe Verdiego pod znamiennym tytułem „La donna è mobile”, czyli „Kobieta zmienną jest”. Zawodniczki Proximy przestały bowiem grać. Dosłownie. Straciły cały impet i koncept. Czy to brak kontuzjowanej Krochmal tak im zaczął doskwierać, czy też zbyt mocno uwierzyły że prowadząc 2:1 w meczu nic im już nie odbierze końcowego zwycięstwa – trudno wyrokować.

Tak czy inaczej Warszawskie Syreny potrzebowały raptem 19. minut, by rozbić przyjezdne w czwartej partii 25:10.

Tie-break już tak lekki, łatwy i przyjemny dla warszawskiej drużyny nie był, choć z drugiej strony do morderczych także nie należał. Mimo że krakowska drużyna zaczęła go od prowadzenia 2:1 i 3:2, potem to już zmobilizowane siatkarki Wisły, niesione gorącym dopingiem, gnały pewnie po wygraną. I to one – po decydującym ataku zdobywającej w piątym secie punkt za punktem, niezwykle ekspresyjnie wyrażającej swa radość z każdego udanego zagrania Kingi Hatali – zwyciężyły ostatecznie 15:9, a w całym meczu 3:2.

Hatala, która została wybrana najlepszą zawodniczką niedzielnej batalii, z radością ale i ze spokojem przyjęła jej rozstrzygnięcie. Zapytana co przed drugim finałowym meczem powiedział na gorąco swojej drużynie trener Mirosław Zawieracz, odparła:

Jesteście super!

Podtrzymujemy tę opinię i z tym większym przekonaniem zapraszamy na kolejny mecz z Proximą, który rozpocznie się już w poniedziałek 3 kwietnia o godz. 17:00.

Wstęp wolny. A obecność na tak ważnym spotkaniu Wisły „Jesteście super!” Warszawa, rozgrywanym w hali przy ul. Obrońców Tobruków 40 jest, rzecz jasna, obowiązkowa.

Drużyny walczące w finale 1. Ligi do awansu do Orlen Ligi potrzebują trzech zwycięstw.

Wisła Warszawa – Proxima Kraków 3:2 (-23, 19, -23, 10, 9).

Wisła: Laziuk, Łozowska, Ciaszkiewicz-Lach, Novgorodchenko, Hatala, Sobczak, Saad (libero) oraz Gorzewska, Wellna i Nadziałek.

Proxima: Słonecka, Jaroszewicz, Kropidłowska, Budzoń, Ponikowska, Krochmal, Bulbak (libero) oraz Widera, Bakuła i Boguszewska.


🏐 NAJBLIŻSZY MECZ W STOLICY

🏐Pierwsza liga

29 września 2018 roku

Wisła - BlueSoft Mazovia Warszawa

🏐TABELA PIERWSZEJ LIGI

GALERIA

Wisła - Enea Energetyk

Archiwa

Kategorie

WISŁA WARSZAWA S.A.

Facebook